Negocjatorzy ze Stanów Zjednoczonych i Iranu są "coraz bliżej" sfinalizowania porozumienia pokojowego - informuje prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump. Co ważne, pozytywne sygnały płyną nie tylko z Waszyngtonu, ale i Teheranu.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Z Bliskiego Wschodu wreszcie nadchodzą dobre informacje - wydaje się, że Stany Zjednoczone i Iran są bliskie osiągnięcia porozumienia pokojowego. Przyznaje to zresztą sam prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump, informując w rozmowie z telewizją CBS News o zbliżeniu stanowisk amerykańskich i irańskich negocjatorów.
CBS News podaje, powołując się na źródła zaznajomione z negocjacjami, że najnowsza propozycja obejmuje ponownie otwarcie strategicznie ważnej cieśniny Ormuz, odmrożenie części irańskich aktywów przechowywanych w zagranicznych bankach i kontynuację rozmów pokojowych przez kolejne 30 dni.
Amerykański prezydent twierdzi, że ostatecznie porozumienie uniemożliwi Iranowi uzyskanie broni jądrowej, dodając, że w przeciwnym razie "nawet by o tym nie mówił". Podpiszę tylko taką umowę, która zapewni nam wszystko, czego chcemy - podkreśla.
Źródła CBS News twierdzą, że przywódca USA ma na stole różne propozycje dalszych działań, ale nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji. Trump ma konsultować się z doradcami i rozmawiać z zagranicznymi przywódcami, w tym z Arabii Saudyjskiej i innych krajów Zatoki Perskiej. O tym, że gospodarz Białego Domu omawia ze swoimi doradcami najnowszy projekt porozumienia z Iranem, informuje też serwis Axios.
W podobnym tonie co Trump wypowiada się też sekretarz stanu USA Marco Rubio, który podczas swojej wizyty w Indiach ocenił, że jeszcze nawet w sobotę jest szansa na przyjęcie przez Iran porozumienia pokojowego. Jest możliwe, że później w ciągu dnia, jutro bądź za kilka dni będziemy mieć informacje do przekazania - przekazał dziennikarzom, dodając, że ma nadzieję, iż będą to "dobre wieści". W ocenie szefa amerykańskiej dyplomacji, w negocjacjach osiągnięto postęp.
Tyle, jeśli chodzi o głosy ze Stanów Zjednoczonych. Teraz skupmy się na Iranie, bo i przedstawiciele władz w Teheranie zdają się potwierdzać zbliżenie z Waszyngtonem. Agencja AFP cytuje rzecznika irańskiego ministerstwa spraw zagranicznych Esmaila Baghaiego, który informuje, że Teheran jest w fazie finalizacji protokołu porozumienia pokojowego z USA.
Agencja relacjonuje wystąpienie polityka w irańskiej telewizji państwowej, gdzie powiedział, że Iran "najpierw chciał spisać protokół porozumienia (...) składający się z 14 klauzul". Dodał, że w negocjacjach ze stroną amerykańską pojawiła się "tendencja dążąca do zbliżenia".
Ponadto rzecznik MSZ Iranu zaznacza, że kwestia rozwoju przez Iran broni jądrowej nie wchodzi obecnie w skład porozumienia z USA. Przypomnijmy, że przedstawiciele Stanów Zjednoczonych wielokrotnie argumentowali, iż atak na Iran był konieczny, ponieważ Teheran był bliski uzyskania takiej broni. Baghai podkreśla, że częścią porozumienia ma być zakończenie przez siły amerykańskie blokady strategicznie ważnej cieśniny Ormuz.
O sprawie szeroko pisze w sobotę również brytyjski dziennik "Financial Times", który - powołując się osoby zaznajomione z rozmowami na najwyższym szczeblu - informuje, że Waszyngton i Teheran są bliskie osiągnięcia porozumienia przedłużającego o 60 dni zawieszenie broni (rozejm trwa od 8 kwietnia).
W ramach tej umowy irańskie władze mają stopniowo zacząć otwierać cieśninę Ormuz, ale też zobowiązać się do podjęcia rozmów na temat rozcieńczenia lub przekazania irańskich zapasów wysoko wzbogaconego uranu. Z drugiej strony Amerykanie mają także zwolnić swoją blokadę szlaku wodnego, rozluźnić reżim sankcyjny i częściowo odblokować zamrożone irańskie środki.
Według gazety, mediatorzy mają nadzieję, że protokół porozumienia pokojowego powstrzyma Donalda Trumpa przed wznowieniem ataków na Iran.
Co ciekawe, libański Hezbollah, wspierany przez Teheran i realizujący politykę ajatollahów, twierdzi w sobotnim komunikacie, że w irańskiej propozycji porozumienia z USA zawarto także kwestię pokoju w Libanie. Z oświadczenia wynika ponadto, że szef MSZ Iranu Abbas Aragczi miał zapewnić Hezbollah o dalszym wsparciu ze strony Teheranu.
Przewodniczący irańskiego parlamentu Mohammad Bagher Ghalibaf, uznawany za głównego irańskiego negocjatora, miał obiecać (tak twierdzi dziennik "L'Orient-le-Jour"), że w razie wznowienia ataków przez Stany Zjednoczone odpowiedź Iranu "będzie miażdżąca".
Polityk spotkał się wcześniej w sobotę w Teheranie z dowódcą pakistańskiej armii, marszałkiem polowym Asimem Munirem, który pełni rolę mediatora w konflikcie amerykańsko-irańskim. Zapewnił, że Teheran zdołał odbudować swoje zdolności militarne w czasie trwającego zawieszenia broni.
Ghalibaf, według "Financial Times", miał też powiedzieć, że mimo braku zaufania do USA widzi, iż poglądy obu stron zaczynają być zbieżne, "co może pozwolić na osiągniecie porozumienia, kierując się pewnymi parametrami, które będzie satysfakcjonujące dla obu stron".


