Kopenhaga podjęła bezprecedensową walkę z żywiołem. W obliczu podnoszącego się poziomu mórz, duńska stolica rozpoczęła budowę gigantycznej sztucznej wyspy Lynetteholm. Projekt o powierzchni 400 boisk piłkarskich ma nie tylko ochronić miasto przed niszczycielskimi powodziami, ale też dać nowy dom dla 35 tysięcy mieszkańców. Choć inwestycja zachwyca rozmachem, budzi potężne kontrowersje wśród ekologów. Czy to wizjonerski ratunek, czy ekologiczny błąd?
- Stolica Danii, Kopenhaga, buduje największą sztuczną wyspę w regionie.
- Lynetteholm ma chronić miasto przed powodziami i skutkami zmian klimatu.
- Wyspa pomieści 35 tys. mieszkańców, z nowymi drogami, tunelami i linią metra łączącą ją z miastem.
- Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl
W obliczu rosnącego zagrożenia powodziami i zmianami klimatu, Kopenhaga zdecydowała się na bezprecedensowy krok. Już w 2018 roku rada miejska zaproponowała budowę serii wysp i półwyspów na obrzeżach portu, by ochronić miasto przed skutkami podnoszenia się poziomu morza i niszczycielską siłą fal. Projekt Lynetteholm szybko zyskał szerokie poparcie zarówno w duńskim parlamencie, jak i wśród mieszkańców stolicy.
W czerwcu 2021 roku duński parlament zatwierdził ustawę, która umożliwiła oficjalne rozpoczęcie budowy. Lynetteholm stanie się największą sztuczną wyspą w regionie, a jej powierzchnia wyniesie około 2,6 km2, co odpowiada powierzchni 400 boisk piłkarskich.
Położenie Danii między Morzem Północnym a Bałtykiem sprawia, że kraj ten jest szczególnie narażony na powodzie. Według danych duńskiego Ministerstwa Środowiska, do końca XXI wieku poziom morza może wzrosnąć nawet o 1,2 metra. Lynetteholm ma być odpowiedzią na te zagrożenia.
Wyspa zostanie otoczona systemem zapór, które będą chronić port w Kopenhadze przed podnoszącym się poziomem morza oraz sztormowymi przypływami. To rozwiązanie ma zabezpieczyć nie tylko infrastrukturę portową, ale także dzielnice mieszkalne i przemysłowe przed zalaniem.
Lynetteholm nie tylko ochroni miasto przed żywiołami, ale także stanie się nową, tętniącą życiem dzielnicą. Na sztucznej wyspie planuje się budowę mieszkań dla około 35 tysięcy osób. Oprócz tego powstaną nowe drogi, tunele oraz linia metra, które połączą wyspę z resztą miasta.
Jednym z celów projektu jest także rozwiązanie problemu nadmiaru ziemi powstającej przy innych inwestycjach budowlanych w Kopenhadze. Ziemia ta zostanie wykorzystana do stworzenia fundamentów wyspy. Szacuje się, że w trakcie budowy trzeba będzie przetransportować aż 80 milionów ton ziemi.
Mimo wielu korzyści, projekt Lynetteholm budzi także duże emocje i kontrowersje. Największe obawy zgłaszają organizacje ekologiczne, które podkreślają możliwy negatywny wpływ inwestycji na środowisko. Eksperci zwracają uwagę na ryzyko przemieszczania się osadów w morzu, co może wpłynąć na ekosystemy wodne i jakość wody w regionie.
Kolejnym problemem jest transport materiałów niezbędnych do budowy wyspy. Oceny środowiskowe wskazują, że każdego dnia przez Kopenhagę może przejeżdżać nawet 350 ciężarówek dostarczających ziemię i surowce. Tak intensywny ruch może wpłynąć na jakość powietrza, hałas oraz codzienne życie mieszkańców.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, zasadnicze fundamenty wyspy mają być gotowe do 2035 roku. Całkowite ukończenie inwestycji przewidziano na 2070 rok.
Lynetteholm ma szansę stać się jednym z najbardziej nowatorskich projektów urbanistycznych Europy, łącząc ochronę klimatu z rozwojem nowoczesnej infrastruktury miejskiej.


