Prezydent Rosji Władimir Putin chce zakończyć wojnę z Ukrainą do końca 2026 roku, ale wyłącznie na warunkach, które Kreml uzna za "zwycięskie" dla Moskwy - informuje agencja Bloomberg, powołując się na źródła zbliżone do rosyjskich władz.
- Władimir Putin chce zakończyć wojnę z Ukrainą do końca 2026 roku, ale tylko na warunkach uznanych przez Kreml za "zwycięskie" - informuje agencja Bloomberg.
- W rosyjskich elitach narasta niepokój związany z przedłużającą się wojną. Według ekspertów Kreml może zostać zmuszony do przeprowadzenia kolejnej częściowej mobilizacji.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Według Bloomberga Putin chce zakończyć wojnę z Ukrainą do końca roku, jednak oczekuje przede wszystkim pełnej kontroli nad Donbasem. Agencja podaje również, że Kreml dąży do szerszego porozumienia bezpieczeństwa z Europą, które de facto oznaczałoby uznanie rosyjskich zdobyczy terytorialnych na Ukrainie.
Jednocześnie rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow zaprzeczył, jakoby Putin wyznaczył konkretną datę zakończenia wojny. Jak tłumaczył, słowa rosyjskiego przywódcy należy interpretować w kontekście "rozwoju procesu pokojowego" oraz działań mediacyjnych prowadzonych m.in. przez Stany Zjednoczone.
Źródła Bloomberga wskazują także na rosnące napięcie wśród rosyjskich elit politycznych i wojskowych. Część wysoko postawionych urzędników Kremla ma uważać, że wojna znalazła się w impasie i brakuje wyraźnej strategii na jej zakończenie.
Rosja ponosi porażkę na polu bitwy. Aby utrzymać wysiłki militarne na Ukrainie, Kreml niemal na pewno będzie musiał przeprowadzić drugą częściową mobilizację w ciągu najbliższych 12 miesięcy - ocenił Nigel Gould-Davies z Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych.
9 maja Władimir Putin zadeklarował gotowość do spotkania z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim w państwie trzecim. Zaznaczył jednak, że rozmowy mogłyby dotyczyć jedynie podpisania końcowych ustaleń kończących konflikt.
Podczas obchodów Dnia Zwycięstwa rosyjski przywódca przekonywał również, że armia rosyjska inspiruje się doświadczeniami Armii Czerwonej z czasów II wojny światowej.
Z kolei prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski poinformował 15 maja po spotkaniu z dowództwem wojskowym, wywiadem i Służbą Bezpieczeństwa Ukrainy, że Kijów obserwuje próby dalszego wciągania Białorusi do wojny po stronie Rosji. Polecił także przygotowanie planu reakcji dla ukraińskich sił obronnych.
Kilka dni później białoruskie Ministerstwo Obrony ogłosiło rozpoczęcie ćwiczeń dotyczących użycia broni jądrowej, prowadzonych wspólnie z armią rosyjską. 21 maja Dmitrij Pieskow stwierdził, że rosyjsko-białoruskie manewry nuklearne mają być sygnałem dla Europy i NATO.
W ostatnich godzinach Władimir Putin poinformował o "ukraińskim ataku na kompleks akademicki w Starobielsku", na terenie okupowanego obwodu ługańskiego. Według rosyjskich władz zginęło co najmniej sześć osób, 39 zostało rannych, a 15 uznano za zaginione. Rosyjski przywódca określił zdarzenie mianem "ataku terrorystycznego".
Strona ukraińska zaprzeczyła tym doniesieniom. Ukraińska armia oświadczyła, że rosyjskie media rozpowszechniają "manipulacje".
"W nocy 22 maja 2026 roku doszło do uderzenia w szereg obiektów rosyjskiego agresora, w tym rafinerię ropy naftowej, składy amunicji, systemy obrony powietrznej, stanowiska dowodzenia i personel wroga, w tym jedną z kwater głównych jednostki Rubikon w rejonie Starobielska" - przekazały Siły Zbrojne Ukrainy.
Według ukraińskiego wojska Rubikon to elitarna jednostka dronowa i centrum technologiczne odpowiedzialne za ataki na ludność cywilną oraz infrastrukturę cywilną na terytorium Ukrainy.


