We wtorkowy wieczór siły zbrojne Kataru i Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowały o odpieraniu ataków rakietowych i dronowych ze strony Iranu. Alarm ogłoszono również w Bahrajnie, a media donoszą także o silnych eksplozjach w stolicy Iraku.
- Siły zbrojne Kataru i ZEA odpierają ataki rakietowe i dronowe ze strony Iranu.
- W Dosze i Bagdadzie doszło do silnych eksplozji.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
We wtorkowy wieczór sytuacja w rejonie Zatoki Perskiej gwałtownie się zaostrzyła. Ministerstwo obrony Zjednoczonych Emiratów Arabskich poinformowało o odpieraniu zmasowanych ataków rakietowych i dronowych, które miały być przeprowadzone przez siły irańskie. Podobne doniesienia napłynęły z Kataru, gdzie w stolicy kraju, Dosze, mieszkańcy słyszeli potężne eksplozje.
Niepokojące wieści napływają również z Bahrajnu, gdzie ogłoszono alarm w związku z zagrożeniem atakami rakietowymi. Tymczasem w Bagdadzie, stolicy Iraku, media donoszą o serii silnych eksplozji, które dodatkowo potęgują napięcie w regionie.
Izraelskie wojsko wydało ostrzeżenie o możliwych kolejnych nalotach ze strony Iranu. Władze podkreślają, że sytuacja jest bardzo poważna i wymaga pełnej mobilizacji sił obronnych.
Stany Zjednoczone postawiły Iranowi ultimatum - prezydent Donald Trump zażądał odblokowania cieśniny Ormuz, kluczowego szlaku transportowego ropy naftowej. Jeśli do godziny 2 czasu polskiego Iran nie spełni żądań, USA zapowiadają zmasowany ostrzał irańskich celów strategicznych, w tym elektrowni i mostów.
Ultimatum postawione przez prezydenta USA wywołało gwałtowną reakcję władz w Teheranie. Przedstawiciele irańskiego reżimu zapowiedzieli ciężki odwet na ewentualny amerykański atak. Słowa Donalda Trumpa, że "cała cywilizacja umrze tej nocy", odbiły się szerokim echem na całym świecie i wywołały falę niepokoju wśród społeczności międzynarodowej.


