Lucjusz Nadbereżny i Jakub Banaszek to najczęściej wskazywane nazwiska wśród potencjalnego kandydata PiS-u na premiera - dowiedział się dziennikarz RMF FM Kacper Wróblewski. Jak wskazują politycy opozycji w nieoficjalnych rozmowach, pomysł na wskazanie samorządowca ma kilka powodów.
- W sobotę Prawo i Sprawiedliwość ogłosi swojego kandydata na premiera podczas wydarzenia w krakowskiej hali "Sokół".
- Wśród faworytów do tej roli są Lucjusz Nadbereżny, prezydent Stalowej Woli, oraz Jakub Banaszek, prezydent Chełma. Dlaczego oni? Wyjaśniamy.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
W najbliższą sobotę (7 marca) w krakowskiej hali "Sokół" Prawo i Sprawiedliwość zaprezentuje przyszłego kandydata na premiera. Według informacji RMF FM najpoważniejszymi kandydatami w tej chwili są: prezydent Stalowej Woli Lucjusz Nadbereżny i prezydent Chełma Jakub Banaszek. Dlaczego właśnie ci politycy są brani pod uwagę?
Według informacji RMF FM wstępny plan, który wykuwany był w wielokrotnych dyskusjach w siedzibie partii przy ul. Nowogrodzkiej, zakładał, że Zbigniew Bogucki lub Tobiasz Bocheński zostaną wskazani na potencjalnego kandydata na szefa rządu.
Kandydaturę pierwszego miał zablokować sam prezydent Karol Nawrocki. Prezydent nie miałby nic przeciwko, gdyby wybory były za kilka miesięcy, wręcz przeciwnie. Jednak biorąc pod uwagę, że mowa jest o jesieni 2027, Zbigniew Bogucki jest mu potrzebny w jego własnej kancelarii - mówi nam jeden z polityków PiS, który chce zachować anonimowość.
Wśród faworytów wymieniano także Tobiasza Bocheńskiego, jednak europoseł miał wypaść z wyścigu z zupełnie innego powodu. Gdyby prezes postawił na Tobiasza, to od razu byłaby wielka wojna wewnątrz partii. Innemu kandydatowi wszyscy będą się przyglądać - podkreśla nasz rozmówca.
Według rozmówców RMF FM plan na wybór samorządowca nie jest przypadkowy. Podobnie jak Karol Nawrocki pod koniec 2024 roku, zarówno Lucjusz Nadbereżny, jak i Jakub Banaszek są anonimowymi postaciami dla większości wyborców. O tym, że przeszłość była decydująca przy wyborze kandydata wskazuje m.in. fakt, że byłego premiera Mateusza Morawieckiego nie było nawet na liście osób, spośród których Jarosław Kaczyński i inni członkowie kierownictwa partii wybierali kandydata na szefa rządu.
To zostało przesądzone. Poszukiwanie kandydatów odbywało się w innym gronie. Oczywiście z ogromnym szacunkiem dla dorobku i pozycji premiera Mateusza Morawieckiego, to wymogi, które kierownictwo partii stawia przed kandydatem na szefa rządu, związane z brakiem obciążeń po podejmowaniu konkretnych decyzji w przeszłości, wskazują, że będzie to inna osoba - mówi nam Sebastian Kaleta, poseł PiS, w przeszłości związany z Solidarną Polską Zbigniewa Ziobry. Dlatego też wybór padł na samorządowców, którzy nie kojarzą się z poprzednimi rządami Zjednoczonej Prawicy.
W nieoficjalnych rozmowach często pojawia się nazwisko prezydenta Chełma Jakuba Banaszka, który mimo że wielokrotnie startował z list PiS-u na różne stanowiska, to jednak formalnie nigdy do partii nie należał. Jednocześnie niektórzy podkreślają, że polityk jest jeszcze zbyt młody, aby powierzyć mu taką odpowiedzialność. Banaszek w tym roku skończy 35 lat. Starszym o kilka lat jest Lucjusz Nadbereżny, który od ponad 10 lat jest prezydentem Stalowej Woli. W przeciwieństwie do Banaszka, Nadbereżny wstąpił do partii wiele lat temu, bo jeszcze w czasach pierwszych rządów PiS. Jak podkreślają politycy Zjednoczonej Prawicy, kandydat na premiera będzie miał kilka zadań.
To jest rozwiązanie po to, aby skupić całą, naszą siłę Prawa i Sprawiedliwości w pokazywaniu programu. Ta osoba będzie emanacją tego programu. Warto podkreślić, że to będzie kandydat na kandydata na premiera, więc nie dzielmy skóry na niedźwiedziu - mówi Dariusz Stefaniuk z Prawa i Sprawiedliwości. Taki kandydat ma scalać całą partię. Wszystkie koleżanki i kolegów musi zjednoczyć do jednego celu: wygranie wyborów - dodaje poseł PiS-u.


