Prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w wywiadzie dla NBC News stanowczo odrzucił możliwość lądowej interwencji w Iranie, podkreślając, że kraj ten utracił swój potencjał militarny. Jednocześnie zapowiedział, że Waszyngton zamierza doprowadzić do zmiany władzy w Teheranie i już wytypował potencjalnych nowych liderów.

  • Donald Trump wyklucza lądową inwazję na Iran, uznając ją za "stratę czasu".
  • USA planują zmianę władzy w Teheranie i mają kandydatów na nowych liderów.
  • Czy Modżtaba Chamenei, syn zabitego przywódcy Iranu, jest do zaakceptowania przez Amerykę?
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Komentarz amerykańskiego prezydenta był odpowiedzią na wcześniejsze zapewnienia irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Aragcziego o gotowości Iranu na ewentualną inwazję lądową. Donald Trump uznał te obawy za nieuzasadnione w obecnej sytuacji.

To strata czasu. Stracili wszystko. Stracili marynarkę wojenną. Stracili wszystko, co mogli stracić - ocenił w rozmowie telefonicznej z NBC News, sugerując, że Stany Zjednoczone będą kontynuować działania zbrojne z dystansu, zamiast przeprowadzać operację lądową.

Oczyścić Teheran z obecnych władz

Prezydent Stanów Zjednoczonych podkreślił, że celem Waszyngtonu jest zmiana reżimu w Iranie. Chcemy wejść i oczyścić wszystko. Nie chcemy kogoś, kto odbudowywałby (dotychczasowy reżim) w 10 lat - zaznaczył.

Dodał, że Ameryka ma już wytypowanych kandydatów na nowych przywódców Iranu. Mamy kilku ludzi, którzy naszym zdaniem sprawdziliby się w tej roli. Obserwujemy ich - powiedział, nie ujawniając jednak żadnych nazwisk. Zaznaczył, że podejmowane są działania, by potencjalni liderzy przeżyli trwający konflikt.

Przywódca USA nawiązał również do wcześniejszej wypowiedzi, w której żartował, że Irańczycy sami zwrócą się do niego z prośbą o wskazanie lidera. Byłem wtedy tylko trochę sarkastyczny - przyznał.

Trump odniósł się także do Modżtaby Chameneiego, syna zabitego irańskiego przywódcy Alego Chameneiego określając go jako "nie do zaakceptowania" kandydata na nowego lidera Iranu. Portal Iran International informuje, żę 56-latek od lat utrzymuje bliskie relacje z Korpusem Strażników Rewolucji Islamskiej i był kluczowym łącznikiem między ojcem a dowództwem tej formacji.

"Niektórzy ludzie giną"

Prezydent Stanów Zjednoczonych w innym wywiadzie, tym razem dla tygodnika "Time", z nonszalancją odniósł się do ryzyka poniesienia strat z powodu irańskiego odwetu, w tym ataków wewnątrz kraju. Zapytany, czy Amerykanie powinni obawiać się ataków odwetowych w kraju, przyznał, że istnieje taka możliwość.

Chyba takale myślę, że oni martwią się o to cały czas. Myślimy o tym cały czas. Czynimy plany na tę ewentualność. Ale tak, wiesz, spodziewamy się pewnych rzeczy. Jak powiedziałem, niektórzy ludzie zginą. Kiedy idzie się na wojnę, niektórzy ludzie giną - dodał.