Rzecznik Kremla, Dmitrij Pieskow, oświadczył, że Francja i Wielka Brytania powinny być włączone do rozmów o ograniczeniu strategicznych zbrojeń nuklearnych. Wypowiedź ta pojawiła się w kontekście ogłoszenia partnerstwa Francji z Niemcami w kwestii broni atomowej. Moskwa prowadzi równocześnie podwójną grę, oskarżając Paryż i Londyn o przygotowania do przekazania Ukrainie głowic jądrowych. Niedawno taką informację przekazał rosyjski wywiad zagraniczny (SVR).
- Rosja chce, aby Francja i Wielka Brytania były uwzględnione w rozmowach o broni jądrowej, stawiając to jako warunek dalszych negocjacji o stabilności strategicznej.
- Rosja oskarża Francję i Wielką Brytanię o plany przekazania broni jądrowej Ukrainie, co oba kraje zdecydowanie dementują.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Podczas spotkania z dziennikarzami, Pieskow podkreślił, że dalsze rozmowy o stabilności strategicznej są możliwe jedynie z udziałem Francji i Wielkiej Brytanii. Bez tego prowadzenie jakichkolwiek rozmów w obecnych uwarunkowaniach jest absolutnie niemożliwe - zaznaczył rzecznik Kremla, cytowany przez agencję Reutera.
Pieskow odniósł się również do wypowiedzi prezydenta Francji, Emmanuela Macrona, dotyczącej odstraszania nuklearnego. Podkreślił, że choć odstraszanie nuklearne pozostaje podstawą globalnego bezpieczeństwa, nie można zapominać o reżimie nieproliferacji - czyli nierozprzestrzenianiu broni atomowej.
Słowa Pieskowa są o tyle ciekawe, że to właśnie Moskwa rozpoczęła proces eksportowania broni masowego rażenia poza granice kraju, wciągając do swojego systemu Białoruś, której przekazano pociski rakietowe Oresznik, zdolne do przenoszenia głowic jądrowych.
Traktat Nowy START, dotyczący ograniczenia strategicznych zbrojeń nuklearnych między USA a Rosją, wygasł 5 lutego 2026 roku. Rosja wyraziła gotowość do podjęcia rozmów na temat nowej umowy i ewentualnego przedłużenia jej o pół roku, jednak Donald Trump przyznał, że nie jest zainteresowany prolongowaniem umowy, a raczej stworzeniem całkiem nowej, uwzględniającej aktualną sytuację geopolityczną. Waszyngton uzasadnił to faktem, że Chiny stały się kolejnym mocarstwem nuklearnym i muszą zostać włączone do systemu kontroli zbrojeń, obejmującego do tej pory Rosję i USA. Pekin pozostawał sceptyczny w kontekście takiego rozwiązania.
Teraz Kreml dodał swój własny warunek i zażądał uwzględnienia Francji i Wielkiej Brytanii w rozmowach o broni jądrowej.
Prezydent Macron zapowiedział zwiększenie liczby francuskich głowic nuklearnych oraz udział ośmiu krajów, w tym Niemiec i Polski, w zaawansowanym odstraszaniu nuklearnym. Francja planuje tymczasowe rozmieszczanie elementów sił strategicznych u swoich europejskich sojuszników.
Podczas przemówienia w bazie okrętów podwodnych Île Longue w Bretanii, Macron podkreślił, że zwiększenie liczby głowic nuklearnych nie jest wyścigiem zbrojeń, lecz koniecznością w obliczu "okresu geopolitycznych zawirowań, pełnego ryzyka". Francja, jako jedyna potęga nuklearna w Unii Europejskiej (Wielka Brytania, która także posiada własny, ograniczony arsenał, jest częściowo uzależniona od USA), musi wzmocnić swoje odstraszanie w obliczu wielu zagrożeń.
Francja rozpoczęła rozmowy o zacieśnieniu współpracy z Wielką Brytanią, Niemcami, Polską, Holandią, Belgią, Grecją, Szwecją i Danią. Nowy model pozwoli na "rozprzestrzenienie strategicznego odstraszania" na kontynencie europejskim, co ma skomplikować agresywne kalkulacje potencjalnych przeciwników.
Decyzja Francji o zwiększeniu arsenału nuklearnego i zacieśnieniu współpracy z europejskimi sojusznikami jest odpowiedzią na zmieniającą się sytuację geopolityczną, w tym wojnę Rosji przeciwko Ukrainie oraz rosnącą potęgę militarną Chin. Macron podkreślił, że Europa musi wziąć większą odpowiedzialność za własne bezpieczeństwo, zwłaszcza w obliczu zmieniającej się strategii obronnej USA.
Na marginesie rozmów o ponownym wdrożeniu systemu kontroli zbrojeń nuklearnych pojawiły się kolejne rosyjskie oskarżenia. Rosyjski wywiad zagraniczny poinformował niedawno, bez powoływania się na żadne dane, dowody i źródła, że Londyn i Paryż pracują nad przekazaniem broni atomowej Ukrainie. Głowice miałyby zapobiec nieuchronnej - zdaniem Kremla - klęsce Kijowa w wojnie i postawić Rosję przed nową rzeczywistością negocjacyjną.
Zarówno Francja, jak i Wielka Brytania kategorycznie zaprzeczyły tym doniesieniom, które ze względu na ograniczony potencjał nuklearny obu krajów europejskich rzeczywiście wydają się absurdalne. Prezydent Wołodymyr Zełenski odniósł się do "rewelacji" prosto z Moskwy z przymrużeniem oka, tłumacząc, że z oczywistych względów powitałby rozmieszczenie broni jądrowej w Ukrainie z dużą radością. Zełenski przypomniał, że głównym powodem, dla którego Ukraińcy muszą bronić się piąty rok przed pełnoskalową rosyjską inwazją, jest fakt pozbycia się przez Kijów swojego (wówczas trzeciego na świecie) arsenału nuklearnego, na mocy tzw. memorandum budapesztańskiego w 1994 roku. Prezydent zdaje sobie jednak sprawę z tego, że powrót takiej broni do Ukrainy jest w obecnych warunkach w zasadzie nierealny.
Tymczasem rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa poinformowała, że Moskwa odrzuca francusko-brytyjskie próby zdyskredytowania informacji przekazanych przez SVR. Według Zacharowej "wspomniani podejrzani mają zdolności, motywację i środki, aby popełnić wskazane przestępstwo w rozumieniu prawa międzynarodowego" - zaznaczyła, cytowana przez TASS.
Zacharowa podkreśliła, że dokładne dane uzyskane przez rosyjskie służby specjalne bezpośrednio odzwierciedlają intencje Wielkiej Brytanii i Francji. Zasugerowała, że te kwestie powinny być rozważane na nadchodzącej konferencji przeglądowej Traktatu o Nierozprzestrzenianiu Broni Jądrowej (NPT), która odbędzie się wiosną tego roku (w dniach 27 kwietnia - 22 maja 2026 r. w siedzibie ONZ w Nowym Jorku).
Oskarżenia Rosji o plany transferu broni nuklearnej do Ukrainy przez Wielką Brytanię i Francję mogą zaostrzyć napięcia międzynarodowe i wpłynąć na dyskusje dotyczące nierozprzestrzeniania broni jądrowej. Kreml wydaje się nie być zainteresowany realnym porozumieniem w tej sprawie, a prawdopodobnie traktuje negocjacje nuklearne jako dodatkowy element wywierania presji na Ukrainę.


