W czasie piątkowych obrad Sejmu marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty wyprosił z sali plenarnej ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. "Panie ministrze, proszę opuścić salę sejmową" - nakazał. Minister zastosował się do zalecenia i wyszedł. Co spowodowało nerwową reakcję marszałka?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W piątek posłowie podjęli decyzję w sprawie rządowego projektu, którego celem jest obniżenie cen paliw, jak i prezydenckiego weta do nowelizacji Kodeksu karnego, którego nie udało się odrzucić. Tematy budziły duże zainteresowanie i napięcie wśród parlamentarzystów.
W czasie obrad doszło do zamieszania, którego niechlubnym bohaterem został Waldemar Żurek. Minister sprawiedliwości udzielał wywiadu w trakcie trwającego posiedzenia, co spotkało się z natychmiastową reakcją marszałka Sejmu.
Włodzimierz Czarzasty przerwał na chwilę obrady i zwrócił się bezpośrednio do obecnych: Przepraszam państwa, przepraszam na chwilę. Halo, państwo dziennikarze, panie ministrze! - powiedział stanowczo.
Chwilę później zaapelował o zachowanie porządku: Panie ministrze, udzielenie wywiadów jest poza salą sejmową.
Sytuacja szybko eskalowała. Marszałek nie ograniczył się jedynie do upomnienia. Po krótkiej wymianie zdań podjął zdecydowaną decyzję: Panie ministrze, proszę opuścić salę sejmową - nakazał marszałek Czarzasty.
Minister Waldemar Żurek wstał i zastosował się do zalecenia. Jego wyjście z sali spotkało się z reakcją pozostałych posłów - na sali plenarnej rozległy się brawa. Obrady toczyły się dalej.


