W mediach społecznościowych ktoś umieścił pod postem nauczycielki jej zdjęcie przerobione w taki sposób, że jest na nim naga. Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych złożył zawiadomienie w tej sprawie do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście. Jego zdaniem doszło do naruszenia art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych. Wstrząsający wniosek wypływa z raportu Obserwatorium Demokracji Cyfrowej "Deep fakes i nadużycia na tle seksualnym". Niemal 100 proc. ofiar takich "przeróbek" to kobiety.

  • Nauczycielka padła ofiarą deepfake'a – ktoś wygenerował jej nagie zdjęcie za pomocą AI i opublikował w sieci.
  • Prezes UODO zgłosił sprawę do prokuratury, wskazując na naruszenie przepisów o ochronie danych osobowych i podkreślając, że takie działania są przestępstwem ściganym z urzędu.
  • Deepfake'i, zwłaszcza te o charakterze seksualnym, są wyjątkowo szkodliwe, lecz w polskim prawie brak jest jeszcze konkretnych regulacji dotyczących takich przypadków.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

"Czuję się paskudnie, czuję się skrzywdzona"

Urząd zamieścił opis zdarzenia nauczycielki: "Moje zdjęcie zostało przerobione (ROZEBRANE) za pomocą AI przez jakiegoś obleśnego typa a następnie umieszczone w internecie. Czuję się paskudnie, czuję się skrzywdzona i nawet mówienie sobie, że przecież to nie było moje ciało, niewiele pomaga".

Prezes UODO Mirosław Wróblewski w zawiadomieniu do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście ocenił, że doszło do naruszenia art. 107 ustawy o ochronie danych osobowych. Artykuł mówi, że "kto przetwarza dane osobowe, choć ich przetwarzanie nie jest dopuszczalne albo do ich przetwarzania nie jest uprawniony, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch”.

"Generowanie" takich treści to przestępstwo ściganie z urzędu

UODO podkreślił, że taki czyn jest przestępstwem powszechnym, ściganym z urzędu, z oskarżenia publicznego. "Niedopuszczalnym przetwarzaniem danych jest w takim przypadku przetwarzanie danych bez podstawy prawnej, gdy nie występuje żadna z przesłanek legalizacyjnych przetwarzania danych określonych w RODO. (...) W szczególności, nie uzyskano zgody osoby, której dane dotyczą na przetwarzanie jej danych osobowych w jednym lub większej liczbie określonych celów" - wyjaśnił urząd.

Jak zaznaczył, wygenerowanie wizerunku pokrzywdzonej w takim kontekście, w jakim uczynił to sprawca czynu, jest szkodliwe społecznie i zasługuje na reakcję ze strony właściwych organów ścigania. "Działanie sprawcy nie tylko godzi w prywatność pokrzywdzonej, ale również rodzi ryzyko naruszenia jej elementarnych interesów życiowych. Niepokojące są także reakcje internautów na post pokrzywdzonej, w którym zwróciła uwagę na swój problem" - wskazał UODO. 

Zwrócił również uwagę na sam charakter deepfake'ów i ich wyjątkową szkodliwość oraz że w polskim prawie nie ma odpowiednich przepisów, które odnosiłyby się do takich sytuacji. To z kolei  wymusza zastosowanie się do legislacji unijnej.

Urząd przypomniał jednocześnie, że nie jest to pierwsza interwencja prezesa UODO w sprawie tzw. deepfake'ów. Dotychczas prezes UODO podjął się m.in. obrony praw uczennicy szkoły podstawowej, której zdjęcie koledzy przerobili z użyciem narzędzi AI, a potem rozsyłali je w swoim gronie.

Deep fakes i treści intymne. Ofiarami niemal wyłącznie kobiety

"Definicja deepfake'ów, którą należy się posiłkować, zawarta została w artykule 3 pkt 60 Rozporządzenia o sztucznej inteligencji (AI Act), zgodnie z którym są to: »wygenerowane przez AI lub zmanipulowane przez AI obrazy, treści dźwiękowe lub treści wideo, które przypominają istniejące osoby, przedmioty, miejsca, podmioty lub zdarzenia, które odbiorca mógłby niesłusznie uznać za autentyczne lub prawdziwe«" - wyjaśnił UODO. Urząd ocenił też, że w tym przypadku doszło do zmanipulowania wizerunku pokrzywdzonej bez jej zgody, przy wykorzystaniu jej ogólnodostępnych zdjęć przy wykorzystaniu narzędzi AI.

Takie zjawisko jest odrębną kategorią deepfakeów, która została opisana w literaturze, a w szczególności w publikacji "Deepfakes i nadużycia na tle seksualnym – prawo wobec wyzwań syntetycznych mediów". Jak wskazują autorzy publikacji, w blisko 100 proc. przypadków NSII -  niekonsensualnych treści intymnych prezentujących osoby dorosłe - w formie deep fakes dotyka kobiet, co prowadzi do wiktymizacji tysięcy z nich na całym świecie, a także "przyczynia się do wzmacniania stereotypów płciowych oraz uprzedmiotowienia kobiet, wywierając trudny do skwantyfikowania wpływ na społeczeństwo".