Agencje NASA i ESA informują o niezwykłym kosmicznym wydarzeniu. Kometa C/2025 K1 (ATLAS) rozpadła się dosłownie na oczach teleskopu Hubble’a. Ta kometa nie była pierwotnym celem obserwacji. Naukowcy musieli jednak zmienić obiekt swoich badań ze względu na nowe ograniczenia techniczne, które uniemożliwiły obserwację pierwotnie wybranej komety. Wybór padł na K1, która w tym czasie znajdowała się w wyjątkowo interesującym momencie swojej podróży przez Układ Słoneczny, właśnie opuszczała okolice Słońca. Jak się okazało, decyzja ta przyniosła nieoczekiwane rezultaty. Astronomowie przyznają, że to jedno z najrzadszych i najbardziej spektakularnych zjawisk, jakie udało się w historii badań komet zarejestrować.
Niezwykłe wydarzenie astronomiczne zaskoczyło naukowców na całym świecie. Kometa C/2025 K1 (ATLAS), która niedawno minęła swoje peryhelium, czyli punkt najbliższy Słońcu, rozpadła się na co najmniej cztery fragmenty podczas obserwacji prowadzonych przez Kosmiczny Teleskop Hubble’a. Podczas analizy zdjęć naukowcy zauważyli cztery wyraźnie widoczne fragmenty, z których każdy otoczony był własną komą, charakterystyczną otoczką gazu i pyłu.
Obserwacje wykonane przez Hubble’a miały miejsce zaledwie miesiąc po peryhelium komety, które znajdowało się wewnątrz orbity Merkurego, czyli w odległości około jednej trzeciej dystansu Ziemi od Słońca. To właśnie w tym okresie komety doświadczają największego wpływu promieniowania słonecznego oraz ekstremalnych zmian temperatury, co może prowadzić do ich rozpadu.
Zespół badawczy szacuje, że kometa K1 miała przed rozpadem średnicę około 8 kilometrów, co czyni ją nieco większą od przeciętnej komety. Analiza zdjęć pozwoliła naukowcom odtworzyć dokładny przebieg rozpadu i ustalić, że proces ten rozpoczął się osiem dni przed obserwacjami Hubble’a. Co ciekawe, jeden z mniejszych fragmentów komety rozpadł się ponownie już podczas trwania obserwacji.
Tym, co najbardziej naukowców zaskoczyło był fakt, że jasność komety natychmiast po rozpadzie nie wzrosła, mimo odsłonięcia świeżego lodu. Zwykle rozpad komety prowadzi do gwałtownego wyrzutu pyłu i gazu, co skutkuje nagłym pojaśnieniem. Tym razem jednak zaobserwowano opóźnienie, którego przyczyny nie są jeszcze do końca znane. Badacze rozważają hipotezy, według których konieczne jest najpierw utworzenie warstwy suchego pyłu na powierzchni lodu lub nagromadzenie się ciśnienia pod powierzchnią, zanim dojdzie do wyrzutu materii.
Komety są pozostałościami z czasów formowania się Układu Słonecznego, zawierającymi pierwotne, nieprzetworzone materiały sprzed miliardów lat. Jednak przez kolejne miliony lat były one poddawane działaniu promieniowania słonecznego i kosmicznego, co zmieniało ich skład i strukturę. Rozpad komety daje naukowcom niepowtarzalną szansę na zbadanie jej wnętrza i poznanie pierwotnych składników, z których powstał nasz Układ Słoneczny.
Wstępne analizy wskazują, że kometa K1 wyróżnia się nietypowym składem chemicznym – jest znacznie uboższa w węgiel niż inne znane komety. Dalsze badania spektroskopowe, prowadzone za pomocą instrumentów STIS i COS na pokładzie Hubble’a, mają dostarczyć jeszcze więcej informacji na temat jej budowy i pochodzenia. Obecnie fragmenty komety K1 znajdują się około 400 milionów kilometrów od Ziemi. Kometa oddala się od Słońca i najprawdopodobniej już nigdy w okolice naszej planety nie powróci.
Zarejestrowany przez Hubble’a rozpad K1 to jedno z najważniejszych wydarzeń w najnowszej historii badań nad kometami. Przypadkowa obserwacja pozwoliła naukowcom zdobyć unikatowe dane, które mogą przyczynić się do rozwiązania wielu zagadek dotyczących ewolucji i budowy tych niezwykłych obiektów. Wyniki badań zostały opublikowane w czasopiśmie naukowym "Icarus".


