Mieszkańcy japońskiego miasta Utsunomiya na północ od Tokio przez cztery dni żyli w strachu. Po licznych zgłoszeniach o obecności niedźwiedzia himalajskiego na terenach zabudowanych, służby podjęły szeroko zakrojoną akcję poszukiwawczą. Zwierzę, ważące około 100 kilogramów, zostało ostatecznie uśpione i schwytane na jednej z posesji. To jednak nie koniec niepokoju - eksperci ostrzegają, że podobne przypadki mogą się powtarzać, a służby utrzymują stan gotowości.
- Niedźwiedź himalajski przez cztery dni przemieszczał się po terenach miejskich Utsunomiya.
- Zamknięto 94 placówki oświatowe i odwołano zajęcia na uniwersytecie.
- To pierwszy przypadek schwytania niedźwiedzia w tej aglomeracji od sześciu lat.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
Wszystko zaczęło się w sobotę, gdy mieszkańcy Utsunomiya zaczęli zgłaszać obecność dużego drapieżnika na terenach miejskich. Niedźwiedź był widywany w różnych częściach miasta, w tym na kampusie uniwersyteckim. Władze, w trosce o bezpieczeństwo mieszkańców - zwłaszcza dzieci - zdecydowały się na zamknięcie aż 94 placówek oświatowych. Zajęcia na uniwersytecie zostały odwołane, a mieszkańcy proszeni byli o zachowanie szczególnej ostrożności.
Obława na drapieżnika trwała cztery dni. Ostatecznie, we wtorek po południu, niedźwiedź został zlokalizowany na jednej z prywatnych posesji. Służby uśpiły i schwytały zwierzę, kończąc tym samym okres niepewności i strachu wśród mieszkańców.
To pierwszy przypadek schwytania niedźwiedzia w Utsunomiya od sześciu lat, jednak eksperci ostrzegają, że podobne sytuacje mogą się powtarzać coraz częściej. Główną przyczyną migracji drapieżników na tereny zamieszkane jest brak pożywienia w górach. Zmiany klimatyczne, kurczące się zasoby naturalne oraz rosnąca populacja niedźwiedzi sprawiają, że zwierzęta te coraz częściej zapuszczają się do miast w poszukiwaniu jedzenia.
Służby zapowiedziały utrzymanie stanu pełnej gotowości przez kolejne trzy dni, nie wykluczając pojawienia się w okolicy kolejnych osobników. Mieszkańcy są proszeni o zachowanie czujności i zgłaszanie wszelkich podejrzanych sytuacji.
Problem nie dotyczy wyłącznie Utsunomiya. We wtorek w Hanamaki, na północnym wschodzie kraju, inny niedźwiedź zaatakował 40-letnią kobietę. Poszkodowana doznała poważnych obrażeń ręki i oka, jednak jej życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Drapieżnik po ataku uciekł do lasu.
W ubiegłym tygodniu w Fukushimie doszło do serii ataków, w wyniku których ucierpiały cztery osoby. Władze natychmiast zdecydowały o zamknięciu szkół i wprowadzeniu dodatkowych środków bezpieczeństwa.
Według oficjalnych danych, w 2025 roku w Japonii zginęło 13 osób w wyniku ataków niedźwiedzi. W odpowiedzi na rosnące zagrożenie, przeprowadzono prewencyjny odstrzał ponad 14 tysięcy osobników. Mimo to populacja niedźwiedzi wciąż rośnie.
Na największej wyspie Honsiu żyje obecnie około 42 tysięcy niedźwiedzi himalajskich, których masa może dochodzić do 140 kilogramów. Wyraźnie wzrosła też populacja niedźwiedzi brunatnych - ich liczbę, głównie na wyspie Hokkaido, ocenia się na 12 tys., a największe osobniki osiągają nawet 400 kilogramów.


