​"Prezydent Donald Trump pozostaje zaangażowany w bezpieczeństwo Polski, ale szczegóły zapowiedzianego przez niego wysłania do Polski dodatkowych 5 tys. amerykańskich żołnierzy nie zostały jeszcze ustalone" - powiedział w środę ambasador USA przy NATO Matthew Whitaker. Zapewnił jednak, że słowa prezydenta będą realizowane. "Prezydent wyraził jasną intencję" - dodał. Z kolei sekretarz generalny NATO Mark Rutte podkreślił, że jest absolutnie pewny, że Stany Zjednoczone przyjdą Europie z pomocą w razie ataku. "Absolutnie tak" - zaznaczył. Wyraził konieczność przejęcia większej odpowiedzialności za obronę przez Europę.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

"Prezydent wyraził jasną intencję"

Matthew Whitaker, który rozmawiał z dziennikarzami po spotkaniu prezydenta USA Donalda Trumpa z sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem w Białym Domu, pytany był, czy ustalono już, co w praktyce oznacza zapowiedź wysłania dodatkowych 5 tys. żołnierzy do Polski.

Jak powiedział, szczegóły nie są jeszcze znane. Te wszystkie rozmowy prowadzimy z sojusznikami. Sekretarz (obrony USA Pete) Hegseth mówił o sześciomiesięcznym przeglądzie. To wszystko jest częścią tego procesu. Nie mam dziś nic nowego do ogłoszenia. A gdybym wiedział, to bym wam nie powiedział - odparł.

Zapewnił jednak, że słowa prezydenta będą realizowane. Prezydent wyraził jasną intencję, ale jak i kiedy, te szczegóły - to z pewnością nie jest coś, w czym już się posuwamy do przodu - dodał.

Pytany, czy w obliczu "głębokiego rozczarowania" prezydenta niektórymi sojusznikami z NATO,Trump pozostaje zaangażowany w bezpieczeństwo Polski oraz państw bałtyckich, ambasador odpowiedział twierdząco. Słyszeliście go dziś. Prezydent wielokrotnie mówił, że co do tych, którzy inwestują we własną obronę jak Polska, sojusznicy bałtyccy, Niemcy i inni - nie ma żadnych wątpliwości, gdzie on stoi - powiedział.

Whitaker dodał, że Waszyngton oczekuje, by wszyscy sojusznicy "wyrównali" poziom wydatków obronnych z USA. Codziennie, pracując w NATO, zapewniam, że odstraszamy i bronimy każdego cala sojuszniczego terytorium - dodał.

Czy takie kraje jak Litwa mogą być pewne, że amerykańskie wojska tam pozostaną, ambasador odpowiedział, że Waszyngton ma wspaniałe relacje z Litwą.

Stany Zjednoczone nie podejmują żadnych pochopnych ruchów. Po prostu kontynuujemy ocenę zagrożeń i upewniamy się, że my i nasi sojusznicy jesteśmy w pozycji do obrony i odstraszania - zapewnił.

Rutte: USA absolutnie przyjdą Europie z pomocą w razie ataku

Z kolei sekretarz generalny NATO Mark Rutte powiedział w środę po spotkaniu z prezydentem USA Donaldem Trumpem, że jest absolutnie pewny, że Stany Zjednoczone przyjdą Europie z pomocą w razie ataku. Zaznaczył jednak konieczność przejęcia większej odpowiedzialności za obronę przez Europę.

Rozmawiając z dziennikarzami przed Białym Domem, Rutte zapewniał, że odbył z prezydentem dobrą rozmowę. Zapytany, czy rozmawiał z Trumpem o ewentualnym wycofaniu wojsk USA z terytorium europejskiego i czy jest pewien, że Stany Zjednoczone obronią Europę w razie ataku, odparł: Absolutnie tak, odnosząc się do drugiej części pytania.

W kwestii potencjalnego przeglądu obecności USA w Europie Rutte powiązał temat z tzw. modelem sił NATO (NATO force model), tj. planami użycia konkretnych sił NATO w ramach pierwszej odpowiedzi na kryzys. USA ogłosiły wcześniej ograniczenie tych sił.

Stany Zjednoczone muszą zajmować się także konfliktami w innych miejscach świata, a w razie zagrożenia militarnego oczywiście siły USA nie mogą być nadmiernie przeciążone. Chcą, żeby Europejczycy przejmowali więcej tych obowiązków - i Europejczycy to robią -  powiedział. Dodał, że tak właśnie powinno być.

600 milionów ludzi żyje w Europie na terytorium NATO i broni się przed 140 milionami Rosjan. To trochę dziwne, że wciąż jesteśmy tak nadmiernie zależni od kraju oddalonego o osiem godzin lotu od Amsterdamu i Brukseli, czyli od Stanów Zjednoczonych - powiedział.

Stała baza USA w Polsce?

Zapytany o perspektywy stałej bazy USA w Polsce, Rutte odmówił komentarza, jednak przekonywał, że USA nadal będą miały znaczącą obecność konwencjonalną w Europie.

W najbliższych latach zobaczycie, że Europejczycy krok po kroku będą przejmować większą odpowiedzialność za obronę konwencjonalną. To jest to, co nazywam NATO 3.0 - Europa będzie się angażować mocniej, ale USA pozostaną głęboko zaangażowane zarówno w komponent nuklearny, jak i konwencjonalny - mówił.

Rutte odnosił się też do kontrowersji, jakie wywołał swoimi słowami we Włoszech, mówiąc we wtorkowym wywiadzie o tym, że z baz we Włoszech wyruszyło 500 lotów wspierających wojnę USA z Iranem.

Może dlatego, że słyszeliście włoską reakcję na te słowa, nie będę zbytnio wdawał się w szczegóły dotyczące jednego kraju. Ale pełny obraz jest taki, że z Europy, oczywiście, wliczając Włochy, wyruszyło 4000 do 5000 lotów. I to nie jest NATO. To są umowy dwustronne między Stanami Zjednoczonymi a poszczególnymi państwami na całym świecie - mówił Rutte. To pokazuje, że Europa jest jedną wielką platformą projekcji siły Stanów Zjednoczonych - zaznaczył.