Na kilka dni przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech rząd Viktora Orbana nie ustaje w wysiłkach, by przekonać obywateli, że zwycięstwo opozycyjnej partii TISZA oznaczać będzie wciągnięcie kraju w wojnę na Ukrainie. Jednak najnowsze badania opinii publicznej pokazują, że większość Węgrów nie daje wiary tym ostrzeżeniom.

Według sondażu przeprowadzonego przez renomowany ośrodek 21 Research Center 54 procent respondentów nie wierzy, że ewentualne zwycięstwo TISZY doprowadzi do zaangażowania Węgier w konflikt zbrojny. Zaledwie jedna czwarta badanych uznaje taką groźbę za realną, a 21 procent nie ma w tej sprawie zdania. Wyniki te wyraźnie pokazują, że społeczeństwo coraz bardziej sceptycznie podchodzi do alarmistycznych komunikatów płynących z rządowych ław.

Orban i TISZA - walka o narrację

Premier Viktor Orban i jego polityczni sojusznicy od miesięcy prowadzą intensywną kampanię, w której nie szczędzą ostrych słów pod adresem lidera TISZY, Petera Magyara. Zarzucają mu realizowanie interesów Unii Europejskiej i Ukrainy, a nawet planowanie wysłania węgierskich żołnierzy na front. Sam Magyar stanowczo odpiera te oskarżenia, twierdząc, że są one elementem politycznej gry mającej na celu zastraszenie wyborców.

Sondaż przeprowadzony na zlecenie portalu 24.hu pokazuje, że te zarzuty nie trafiają do większości społeczeństwa.. Wśród emerytów 36 procent obawia się wojny w przypadku zmiany rządu, jednak już 38 procent tej grupy nie wierzy w taki scenariusz. Najmłodsi wyborcy są jeszcze bardziej sceptyczni - aż 77 procent osób w wieku 18-29 lat uważa, że konflikt zbrojny nie jest realnym zagrożeniem, a tylko 9 procent podziela obawy rządu.

Pomoc dla Ukrainy - społeczeństwo podzielone

Kwestia wsparcia dla Ukrainy pozostaje jednym z kluczowych tematów kampanii wyborczej. Badanie 21 Research Center pokazuje, że Węgrzy są w tej sprawie mocno podzieleni. 44 procent respondentów uważa, że Budapeszt powinien udzielać Ukrainie wsparcia finansowego i humanitarnego, podczas gdy 42 procent jest przeciwnego zdania. Tylko 16 procent ankietowanych opowiada się za pomocą wojskową, a 3 procent byłoby skłonnych wysłać na Ukrainę węgierskich żołnierzy.

W opublikowanym równolegle sondażu Instytutu Publicus zapytano Węgrów, kto ich zdaniem odpowiada za pogorszenie stosunków ukraińsko-węgierskich. Odpowiedzi są wymowne: 42 procent respondentów wskazuje premiera Orbana, 33 procent prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, a 10 procent obwinia prezydenta Rosji Władimira Putina.

Rządowa propaganda nie ustaje jednak w próbach przedstawienia Petera Magyara jako "marionetki Zełenskiego". Jednak i tu społeczeństwo okazuje się odporne na manipulacje. 58 procent respondentów nie zgadza się z takim określeniem, a jedynie jedna trzecia badanych przychyla się do tej opinii - głównie wyborcy Fideszu, partii Orbana.

Sondaże: TISZA wyprzedza Fidesz

Wszystko wskazuje na to, że Węgry stoją u progu politycznego przełomu. W większości niezależnych sondaży partia TISZA wyprzedza Fidesz. W marcowym badaniu firmy Median ugrupowanie Magyara uzyskało aż 58 procent poparcia wśród zdecydowanych wyborców, podczas gdy Fidesz - 35 procent.

Najnowsze badanie 21 Research Center daje TISZY 56 procent, a Fideszowi 37 procent. Jedynie sondaże ośrodków powiązanych z rządem pokazują niewielką przewagę partii Orbana.

Wybory parlamentarne na Węgrzech odbędą się już 12 kwietnia.