Śledztwo wyjaśni okoliczności śmierci niezależnego rosyjskiego dziennikarza w miejscowości Meudon we Francji. Mężczyznę zmarł we wtorek po upadku z 7. piętra - podaje „Le Parisien”.
- Chcesz być na bieżąco? Odwiedź stronę główną RMF24.pl.
Gdy służby przybyły na miejsce zdarzenia, dziennikarz jeszcze żył. Mimo udzielonej pomocy zmarł jednak w szpitalu. Jego imienia i nazwiska nie ujawniono.
Obecnie najbardziej prawdopodobną tezą jest samobójstwo - w mieszkaniu, które mężczyzna dzielił ze współlokatorem, znaleziono krzesło ustawione przed oknem i napisane po rosyjsku listy. Ale według informacji gazety dziennikarz mógł przed śmiercią otrzymywać groźby, co w połączeniu z pochodzeniem i wykonywanym zawodem budzi wiele pytań.
Współlokator dziennikarza był w szoku. Bariera językowa uniemożliwiła jego szybkie przesłuchanie. Policja na razie nie ustaliła, czy mężczyzna był świadkiem tragicznego zdarzenia.
"The Telegraph" przypomina, że można już mówić o serii tajemniczych zgonów czołowych rosyjskich biznesmenów, urzędników i innych prominentnych postaci. W październiku Wiaczesław Leontiew, 87-letni redaktor naczelny gazety "Prawda" wypadł z okna po - jak podała rosyjska agencja Tass - "załamaniu nerwowym".
Z kolei we wrześniu Borys Awakjan, były rosyjski urzędnik, miał targnąć się na swoje życie po ucieczce z sali sądowej w Sankt Petersburgu do konsulatu Armenii.
W tym samym miesiącu w graniczącym z Polską obwodzie królewieckim znaleziono pozbawione głowy ciało prezesa firmy zajmującej się wydobyciem soli potasowo-magnezowych. Chodzi o Aleksieja Sinicyna. Do jego ciała była podobno przywiązana linka holownicza samochodu.
Roman Starowojt, minister transportu, został w lipcu znaleziony martwy po rzekomym samobójstwie - kilka godzin po tym, jak Kreml ogłosił jego odwołanie. Policja podała, że zastrzelił się z pistoletu. Z nieoficjalnych doniesień wynika, że prowadzono wobec niego śledztwo w sprawie kradzieży co najmniej miliarda rubli, które były przeznaczone na budowę umocnień na granicy z Ukrainą.
W lutym ubiegłego roku Wadim Strojkin, 59-letni rosyjski piosenkarz i autor tekstów krytyczny wobec wojny na Ukrainie, zmarł podczas nalotu rosyjskich służb bezpieczeństwa na jego mieszkanie w Sankt Petersburgu.


