W ciągu ostatnich 48 godzin północna Norwegia doświadczyła najpotężniejszych w historii zakłóceń sygnału GPS. Norweski Urząd Komunikacji potwierdził, że źródło sygnałów zakłócających pochodziło z obwodu murmańskiego w Rosji. Skutki tej bezprecedensowej fali jammingu dotknęły zarówno lotnictwo cywilne, jak i służby ratunkowe, stwarzając realne zagrożenie dla bezpieczeństwa w regionie Arktyki.
- W północnej Norwegii odnotowano rekordowe zakłócenia sygnału GPS, których źródło zlokalizowano w obwodzie murmańskim w Rosji.
- Zakłócenia utrudniają nawigację samolotom i śmigłowcom ratunkowym, szczególnie podczas lądowań na krótkich pasach startowych oraz w trudnych warunkach pogodowych.
- Norweskie służby uznają te działania za element "presji hybrydowej" wymierzonej w infrastrukturę krytyczną kraju.
- Więcej najważniejszych informacji na stronie głównej RMF24.pl
W ciągu ostatnich dwóch dni północna Norwegia stała się areną najpoważniejszych w historii zakłóceń sygnału GPS. Norweski Urząd Komunikacji (Nkom) poinformował, że natężenie sygnałów zakłócających, które zarejestrowano w regionie, nie miało dotąd precedensu. Analiza przeprowadzona przez specjalistów wykazała, że źródło tych sygnałów znajduje się w obwodzie murmańskim na północy Rosji.
Według Nkom, obecna fala tzw. jammingu, czyli celowego zakłócania sygnału GPS, wyróżnia się niespotykaną dotąd intensywnością. Choć podobne incydenty były notowane w Arktyce regularnie od 2017 roku, to obecny przypadek został uznany za rekordowy pod względem siły sygnału. Co więcej, po raz pierwszy zakłócenia na tak dużą skalę zeszły poniżej pułapu 2000 stóp, czyli około 600 metrów. To oznacza, że problem dotyczy nie tylko samolotów przelatujących nad regionem, ale przede wszystkim tych, które podchodzą do lądowania na lokalnych lotniskach w Finnmarku.
Zakłócenia sygnału GPS mają bezpośredni wpływ na bezpieczeństwo lotów. Piloci linii Wideroe, obsługujący połączenia na północy Norwegii, zgłaszali liczne przypadki całkowitej utraty sygnału podczas startów i lądowań. Szczególnie trudne warunki panują na krótkich i wymagających pasach startowych, takich jak w Vardoe czy Kirkenes. W arktycznych warunkach brak precyzyjnej nawigacji satelitarnej znacząco utrudnia operacje lotnicze.
Nie tylko lotnictwo cywilne odczuwa skutki zakłóceń. Służby ratunkowe również borykają się z poważnymi problemami. Awarie systemów naprowadzania utrudniają pracę śmigłowców medycznych, zwłaszcza podczas działań w ekstremalnych warunkach pogodowych. Brak dokładnej lokalizacji może wydłużyć czas dotarcia do poszkodowanych w górach lub na morzu, co stanowi realne zagrożenie dla życia.
Oprócz zagłuszania sygnału GPS coraz częściej pojawia się zjawisko spoofingu. Polega ono na nadawaniu fałszywych danych nawigacyjnych, które "oszukują" odbiorniki GPS. W efekcie piloci mogą widzieć nieprawidłową pozycję maszyny, co w przeciwieństwie do całkowitej utraty sygnału, może prowadzić do nieświadomego zboczenia z kursu lub wejścia w niedozwoloną przestrzeń powietrzną.
W związku z nasileniem zakłóceń agencja Avinor wydała ostrzeżenia nawigacyjne dla pilotów. Norweski kontrwywiad PST określił zaobserwowane incydenty jako formę "presji hybrydowej", której celem jest testowanie gotowości państwa oraz zakłócanie funkcjonowania infrastruktury krytycznej na północy kraju.


