Stany Zjednoczone prowadzą regularne, poufne negocjacje z Danią dotyczące rozszerzenia amerykańskiej obecności wojskowej na Grenlandii. Według źródeł zaznajomionych ze sprawą, do których dotarło BBC, Waszyngton chce utworzyć nawet trzy nowe bazy wojskowe na południu wyspy, która pozostaje autonomicznym terytorium Danii.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Rozmowy nabrały tempa w ostatnich miesiącach i mają pomóc załagodzić kryzys dyplomatyczny wywołany przez prezydenta USA Donalda Trumpa - pisze brytyjskie medium. W styczniu Trump stwierdził, że Stany Zjednoczone powinny "posiadać" Grenlandię, aby nie przejęły jej Rosja lub Chiny. Ostrzegał, że może się to odbyć "łatwą albo trudną drogą", co wywołało oburzenie w Danii i innych krajach NATO.

Według źródeł BBC planowane instalacje wojskowe miałyby skupiać się głównie na monitorowaniu aktywności morskiej Rosji i Chin w strategicznym obszarze północnego Atlantyku znanym jako GIUK Gap - pasie między Grenlandią, Islandią i Wielką Brytanią. Region ten od dekad ma ogromne znaczenie militarne dla NATO.

Jedna z nowych baz miałaby powstać w Narsarsuaq, gdzie wcześniej funkcjonowała już amerykańska placówka wojskowa z lotniskiem. Pozostałe obiekty również prawdopodobnie powstałyby w miejscach posiadających już infrastrukturę - porty lub pasy startowe - co pozwoliłoby ograniczyć koszty.

USA rozważają specjalny status baz

Według jednego ze źródeł amerykańscy negocjatorzy przedstawili pomysł, by nowe bazy formalnie uzyskały status suwerennego terytorium USA. Nie wiadomo jednak, czy Dania byłaby gotowa zaakceptować takie rozwiązanie.

Na razie żadnych ostatecznych ustaleń nie osiągnięto, a liczba baz może jeszcze się zmienić.

Biały Dom potwierdził prowadzenie rozmów z Danią i władzami Grenlandii, ale odmówił komentowania szczegółów negocjacji. Administracja USA przekonuje jednak, że zmierzają one w dobrą stronę.

Także duńskie MSZ przyznało, że rozmowy trwają. Resort nie chce ujawniać szczegółów. Kopenhaga już wcześniej sygnalizowała gotowość do dyskusji o zwiększeniu amerykańskiej obecności wojskowej na wyspie.

Rozmowy prowadzone po cichu

Negocjacje mają być prowadzone przez niewielką grupę urzędników po obu stronach - pisze BBC. Amerykańskim zespołem kieruje Michael Needham z Departamentu Stanu, który - według dyplomatów - próbuje wypracować kompromis satysfakcjonujący Trumpa, ale jednocześnie respektujący "czerwone linie" Danii dotyczące integralności terytorialnej.

Od połowy stycznia odbyło się co najmniej pięć spotkań. W rozmowach uczestniczą m.in. ambasador Danii w USA Jesper Møller Sørensen oraz najwyższy przedstawiciel Grenlandii w Waszyngtonie Jacob Isbosethsen.

Co ciekawe, specjalny wysłannik Trumpa ds. Grenlandii - republikański gubernator Luizjany Jeff Landry - według źródeł praktycznie nie bierze udziału w negocjacjach. Jeden z informatorów określił go jedynie jako "cheerleadera" pomysłu siłowego przejęcia wyspy.

Grenlandia ważna dla USA

Obecnie USA posiadają na Grenlandii jedną bazę wojskową - Pituffik Space Base w północno-zachodniej części wyspy (monitoruje pociski rakietowe, nie jest skonfigurowana pod nadzór morski). W okresie zimnej wojny Stany utrzymywały tam jednak około 17 różnych instalacji wojskowych.

Eksperci przypominają, że obowiązująca od 1951 roku umowa między USA a Danią daje Amerykanom szerokie możliwości rozbudowy infrastruktury wojskowej na Grenlandii, pod warunkiem uzyskania zgody Kopenhagi. Dotychczas Dania nigdy nie odrzuciła tego typu próśb.