Co najmniej 53 osoby zostały ranne, a 14 uznano za zaginione w wyniku pożaru, który wybuchł w piątek w fabryce części samochodowych w mieście Daejeon w środkowej części Korei Południowej - poinformowała agencja Yonhap. Władze ogłosiły ogólnokrajową mobilizację służb ratunkowych.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
W chwili pojawienia się ognia, po godz. 13 czasu lokalnego (godz. 5 w Polsce), na terenie zakładu pracowało 170 osób. Służby potwierdziły, że z 14 pracownikami nie udało się nawiązać kontaktu. Wśród poszkodowanych 24 osoby odniosły poważne obrażenia.
To ofiary zatrucia toksycznym dymem oraz osoby, które ucierpiały, wyskakując przez okna płonącego budynku podczas próby ucieczki - podaje Yonhap.
Władze zapowiedziały wnikliwe zbadanie przyczyny tragedii oraz oszacowanie szkód.
Na miejsce skierowano 90 pojazdów gaśniczych i ponad 200 strażaków, wsparcie zapewniły także śmigłowce służb leśnych.
Na nagraniach i zdjęciach publikowanych przez lokalne media widać gęste kłęby szaro-czarnego dymu, unoszące się nad niebieskimi dachami kompleksu.


