W kopalni węgla w Kolumbii doszło do potężnej eksplozji, w wyniku której zginęło dziewięciu górników, a sześciu zostało rannych. Do tragedii doszło w kopalni La Ciscuda, zaledwie kilka tygodni po tym, jak krajowa agencja górnicza wydała ostrzeżenia dotyczące zagrożenia wydobywającymi się gazami.
- Do tragedii doszło mimo wcześniejszych zaleceń dotyczących bezpieczeństwa.
- Co najmniej 9 górników zginęło, a 6 zostało rannych.
- Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W poniedziałek, 4 maja, w kopalni węgla La Ciscuda, należącej do firmy Carbonera Los Pinos w kolumbijskiej prowincji Cundinamarca, doszło do tragicznego w skutkach wybuchu. W wyniku eksplozji życie straciło dziewięciu pracowników, a sześciu kolejnych zostało rannych i trafiło do szpitala. Informacje te potwierdziła krajowa agencja górnicza.
Jak wynika z komunikatu agencji, przyczyną tragedii było najprawdopodobniej nagromadzenie się niebezpiecznych gazów, w tym metanu. Już 9 kwietnia, podczas rutynowej kontroli, inspektorzy wykryli obecność gazów mogących stanowić poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa pracowników. Wówczas wydano zalecenia dotyczące wzmocnienia środków bezpieczeństwa oraz monitorowania stężenia gazów i pyłu węglowego.
"Jak ostrzegaliśmy podczas wizyt inspekcyjnych, złoża węgla mogą gromadzić gazy takie jak metan oraz niebezpieczne stężenia pyłu węglowego" - podkreślono w oficjalnym oświadczeniu agencji.
Sześciu górników, którzy przeżyli wybuch, zostało natychmiast przewiezionych do szpitala, gdzie udzielono im niezbędnej pomocy medycznej.
Kolumbia, będąca jednym z największych producentów węgla w Ameryce Południowej, regularnie zmaga się z tragicznymi wypadkami w kopalniach. Szczególnie narażone na nie są zakłady działające nielegalnie lub bez odpowiednich zabezpieczeń. W takich miejscach często brakuje skutecznych systemów wentylacji i monitoringu stężenia gazów, co zwiększa ryzyko eksplozji.


