Do dramatycznych wydarzeń doszło na poznańskich Jeżycach, gdzie podczas policyjnej interwencji zmarł mężczyzna. Funkcjonariusze użyli gazu pieprzowego wobec osoby, która - według ich relacji - utrudniała udzielenie pomocy rannemu. Sprawę badają odpowiednie służby.
- Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Jak informuje reporter RMF FM Beniamin Kubiak-Piłat, po godz. 22.00 policjanci zostali wezwani na poznańskie Jeżyce do mężczyzny z poważnym urazem - rozciętym gardłem. Po dojeździe na miejsce ratowników i policjantów okazało się, że mężczyzna miał rozcięcia skóry na szyi i krwawił.
W trakcie udzielania pomocy rannej osobie doszło do nieoczekiwanej sytuacji.
Na miejscu pojawił się postronny 40-letni mężczyzna, który - jak przekazał młodszy inspektor Andrzej Borowiak z Komendy Wojewódzkiej Policji w Poznaniu - zaczął przeszkadzać w działaniach służb.
Według policyjnych informacji, mężczyzna "fizycznie przeszkadzał i uniemożliwiał pomoc rannemu".
W wyniku awantury funkcjonariusze zdecydowali się użyć gazu pieprzowego. Niestety, po chwili mężczyzna stracił przytomność. Pomimo natychmiastowej reanimacji nie udało się przywrócić mu funkcji życiowych.
Jak dowiedział się reporter RMF FM na miejscu zdarzenia był już między innymi lekarz medycyny sądowej, który we wstępnej opinii nie wskazał przyczyny zgonu, ale też nie okreslił, że ktokolwiek mógł się do niej przyczynić.
O sprawie zawiadomiona została też prokuratura oraz oficerowie komórek kontrolnych w policji.
Na środę zaplanowano sekcję zwłok zmarłego mężczyzny.


