W samym sercu bawarskich lasów natura powoli zarasta potężny, 70-kilometrowy betonowy szkielet. Trasa 46 miała być perłą w koronie nazistowskiej propagandy, zachwycającą kierowców monumentalną architekturą i widokami. Zamiast tego stała się najdłuższą opuszczoną autostradą w Europie. Choć przez dekady stanowiła temat tabu, dziś ten niezwykły relikt przeszłości przeżywa drugą młodość, przyciągając poszukiwaczy tajemnic oraz miłośników historii z całego świata.

  • W sercu Niemiec znajduje się Trasa 46 - 70 km opuszczonej autostrady, nigdy nieukończonej i dziś uznawanej za najdłuższe ruiny autostrady w Europie.
  • Projekt z lat 30. XX wieku był ideologiczny, zaplanowany przez nazistów, by łączyć piękne krajobrazy z monumentalną architekturą.
  • Budowa rozpoczęła się w 1937, ale prace przerwano w 1939 z powodu II wojny światowej i zmiany priorytetów.
  • Dziś ruiny przyciągają turystów i historyków - można zobaczyć m.in. filary mostów, tunele i nawet wspinaczkową ściankę.
  • Więcej najnowszych i najważniejszych informacji z kraju i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

W samym sercu południowych Niemiec, pomiędzy Bad Hersfeld a Würzburg, rozciąga się tajemnicza Trasa 46 - autostrada, która nigdy nie została dokończona ani oddana do użytku. Ten 70-kilometrowy odcinek, oficjalnie wpisany do rejestru zabytków w 2003 roku, jest dziś uważany za najdłuższe zachowane ruiny autostrady w Europie. Jego historia sięga lat 30. XX wieku, kiedy to władze nazistowskie postanowiły wybudować trasę mającą nie tylko służyć transportowi, ale przede wszystkim "ukazać kierowcom piękno niemieckiej ojczyzny".

Projekt był silnie nacechowany ideologicznie - przebieg drogi zaplanowano tak, by prowadziła przez malownicze tereny, w tym ruiny zamku Homburg, a jej architektura miała zachwycać podróżnych monumentalnymi mostami i kamiennymi portalami tuneli.

Prace budowlane rozpoczęły się w 1937 roku z rozmachem - zatrudniono tysiące robotników oraz najnowocześniejsze maszyny. Jednak już dwa lata później, 4 października 1939 roku, budowa została wstrzymana. Wybuch II wojny światowej i zmiana priorytetów państwa na militaryzację sprawiły, że projekt trafił do lamusa. 

Po wojnie nie wznowiono już prac - autostrada była przestarzała pod względem technicznym, zbyt wąska i stroma, a nowo powstała Republika Federalna Niemiec postawiła na zupełnie nowe rozwiązania komunikacyjne. Zamiast Trasy 46, rolę głównej arterii północ-południe przejęła autostrada A7.

Dziś Trasa 46 to nie tylko zarośnięte przez naturę pozostałości po wielkim projekcie, ale także miejsce fascynujące zarówno historyków, jak i turystów. Wzdłuż trasy można podziwiać monumentalne, choć nigdy nieukończone filary mostów, kamienne sklepione przepusty czy portale tuneli. W jednym z najciekawszych miejsc, przy Schonderfeld nad rzeką Franconian Saale, wciąż stoi wysoki filar mostu, który obecnie służy jako ścianka wspinaczkowa.

Czasem naprawdę trzeba użyć wyobraźni, by zobaczyć, co wtedy zbudowano - mówił Dieter Stockmann, który amatorsko zgłębiał dzieje tej trasy.

Historia, która przestała być tabu

Przez długie lata pozostałości Trasy 46 były tematem tabu. Dopiero w ostatnich latach coraz więcej osób interesuje się tym miejscem, a lokalne władze dostrzegły w nim potencjał turystyczny i edukacyjny. Burmistrz gminy Gemuenden am Main, Juergen Lippert, co roku organizuje kilkanaście wycieczek z przewodnikiem, podczas których obalane są mity narosłe wokół autostrady.

Na terenie dawnej trasy pojawiły się już tablice informacyjne z opisami i archiwalnymi zdjęciami. Plany na przyszłość obejmują utworzenie oznakowanego szlaku dla pieszych i rowerzystów oraz specjalnej aplikacji na smartfony, która pozwoli jeszcze lepiej poznać historię miejsca.

Obszar został objęty ochroną konserwatorską - nie wolno tu prowadzić żadnych nowych prac, a przyroda może swobodnie odzyskiwać teren. Celem tej ochrony jest pokazanie ruin nazizmu, a nie ich odbudowa - tłumaczy Stockmann. Jak sam podkreśla, Trasa 46 "nie jest nazistowską autostradą, lecz autostradą budowaną w czasach nazistowskich".

Dla lokalnych władz i mieszkańców ten fragment historii jest czymś, co należy zachować i pokazywać przyszłym pokoleniom. Chcemy tego czy nie, to jest część niemieckiej historii - mówi burmistrz gminy Gemuenden am Main, Juergen Lippert.