Mieszkańcy polskich miast coraz częściej mierzą się z niebezpiecznym insektem, jakim jest obrzeżek gołębień. Ten niezwykle uciążliwy ptasi kleszcz coraz śmielej wdziera się do mieszkań i domów. Jego naturalnym środowiskiem są miejsca gniazdowania ptaków, szczególnie gołębi.
- Obrzeżek gołębień coraz częściej pojawia się w polskich domach.
- Jednym z powodów rozprzestrzeniania się pasożyta jest wzrost populacji gołębi.
- Niektóre miasta walczą z plagą, podając ptakom bezpieczną antykoncepcję.
- Bądź na bieżąco! Wejdź na RMF24.pl.
W przeciwieństwie do pospolitych kleszczy obrzeżek gołębień (Argas reflexus) nie wyczekuje na swoją ofiarę w zaroślach czy w trawie. Jego naturalnym środowiskiem są miejsca gniazdowania ptaków, a zwłaszcza miejskich gołębi.
Pasożyty te masowo zasiedlają szczeliny gniazd, ukrywają się pod dachówkami, wchodzą w szpary w elewacji czy poddaszy. Potrafią też sprawnie kryć się pod zewnętrznymi parapetami i domowymi meblami, gdzie znajdują idealne warunki do życia oraz rozmnażania.
Te niepozorne pasożyty prowadzą głównie nocny tryb życia, przez co atakują ludzi najczęściej, gdy ci śpią. Ukłucia obrzeżków są wyjątkowo dokuczliwe, a reakcja organizmu człowieka występuje z opóźnieniem - dopiero po kilku godzinach lub nawet dniach.
Początkowe niewielkie zaczerwienienie szybko zmienia się w silny świąd i obrzęk, a czasem przekształca się w pęcherze. U osób bardziej wrażliwych pojawiają się objawy ogólnoustrojowe:
- gorączka,
- osłabienie,
- bóle głowy,
- reakcje alergiczne.
Dlaczego ptasie kleszcze atakują ludzi? Okazuje się, że głównym powodem tego problemu jest rosnąca populacja gołębi w miastach. Ptaki te chętnie zajmują balkony i szczeliny elewacji bloków w takich miastach jak Kraków, Warszawa czy Wrocław. Im więcej ptaków, tym lepsze warunki do rozwoju mają te pasożyty.
Co gorsza, obrzeżek gołębi potrafi przeżyć bez dostępu do krwi nawet przez kilka lat. Gdy ptaki znikają na skutek remontu elewacji lub likwidacji gniazd, pasożyty rozpoczynają wędrówkę do wnętrza mieszkań, szukając ludzi jako nowego źródła pożywienia.
Aby ograniczyć wzrost liczebności gołębi w miastach, niektóre aglomeracje podają ptakom antykoncepcję. Najczęściej jest ona dodana do pożywienia, które umieszcza się w punktach o największym zagęszczeniu ptactwa. Rozwiązanie to z powodzeniem stosują wybrane europejskie metropolie. Co ważne, metoda ta jest w pełni bezpieczna dla ludzi i innych zwierząt, w tym dla domowych pupili i dzikiej fauny.
Uruchomienie pilotażowego programu podawania ptakom antykoncepcji zapowiedziano w Krakowie w lutym br. W stolicy Małopolski - w miejscach, gdzie plaga gołębi jest największa - planowano umieścić specjalne karmniki z kukurydzą zawierającą substancję ograniczającą rozmnażanie.
Jak podkreślała wówczas Sabina Janeczko, rzeczniczka ds. zwierząt w Krakowie, nie jest to rozwiązanie, które przyniesie natychmiastowe efekty. W jej ocenie to proces długotrwały, ale też bezpieczny.
Inicjatywę zaplanowano we współpracy z Fundacją Dzikusy Salamandry, instytucjami naukowymi oraz środowiskiem badawczym. Jej główny cele to ograniczenie liczebności gołębi oraz poprawa kondycji ptaków poprzez redukcję problemów związanych z chorobami i niedożywieniem.


