Węgry przygotowują się do jednych z najważniejszych wyborów parlamentarnych w swojej najnowszej historii. 12 kwietnia obywatele kraju staną przed wyborem, który zdecyduje o przyszłości Węgier na kolejne lata. Stawką jest nie tylko zmiana rządu, ale także kierunek, w jakim podąży państwo - czy pozostanie lojalnym członkiem Unii Europejskiej i NATO, czy też pogłębi relacje z autorytarnymi reżimami na Wschodzie. "To będzie naprawdę referendum w sprawie miejsca naszego kraju na świecie" – mówi agencji AP lider TISZY, Peter Magyar.
- Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Już 12 kwietnia obywatele Węgier zdecydują, kto zostanie nowym premierem i w jakim kierunku podąży ich państwo. Węgrzy nadal uważają, że pokój i rozwój Węgier są gwarantowane przez członkostwo w Unii Europejskiej i NATO - przekonuje Peter Magyar, lider głównej partii opozycyjnej TISZA, w rozmowie z Associated Press.
Dla niego i jego ugrupowania te wybory są czymś więcej niż tylko polityczną rywalizacją - to prawdziwe "referendum w sprawie tego, czy Węgry chcą nadal podążać w kierunku wschodnich autokracji, czy też odzyskają swoje miejsce wśród demokracji Europy".
Viktor Orban, nieprzerwanie sprawujący urząd premiera od 16 lat, jest symbolem politycznego zwrotu Węgier. Opozycja zarzuca mu, że w ostatnich latach dokonał "zwrotu o 180 stopni", oddalając kraj od zachodnich wartości i instytucji, a jednocześnie zbliżając go do Moskwy. Nawet wyborcy Fideszu nie chcą, aby nasz kraj był rosyjską marionetką - zauważa Magyar.
Zadaniem węgierskiego premiera w każdym momencie jest reprezentowanie węgierskich interesów, a w razie potrzeby reprezentowanie ich z całą siłą - mówi. Jego zdaniem problemem nie jest sama zasada jednomyślności w UE, lecz sposób, w jaki Viktor Orban ją wykorzystuje. Europejscy liderzy nie mają problemu z istnieniem tej reguły, ale przeszkadza im "sprawujący kłopoty" Orban, który jej nadużywa - tłumaczy.
Węgierska scena polityczna jest dziś podzielona. TISZA, według niezależnych sondaży, wyprzedza Fidesz Orbana wśród zdecydowanych wyborców. W marcowym badaniu firmy Median opozycja mogła liczyć na 58 proc. poparcia, podczas gdy Fidesz - na 35 proc. Najnowsze badanie 21 Research Center pokazuje podobny trend: TISZA - 56 proc., Fidesz - 37 proc. Jednak ośrodki powiązane z rządem prezentują zupełnie inne dane, wskazując na przewagę partii Orbana.
Jednym z kluczowych tematów kampanii jest polityka zagraniczna. Peter Magyar zapowiada, że pod rządami TISZY Węgry będą "aktywnym uczestnikiem rozmów" na arenie międzynarodowej. Zapewnia, że Budapeszt przyjmie "konstruktywne stanowisko", które będzie "krytyczne i otwarte na debaty".
Magyar deklaruje również pragmatyczne podejście do relacji z Rosją. Pragmatyzm oznacza, że nie mamy nic do powiedzenia w sprawach wewnętrznych Rosji, a ona nie ma nic do powiedzenia w naszych sprawach. Jesteśmy suwerennymi krajami i szanujemy się nawzajem, ale nie musimy się lubić - tłumaczy.
Jednocześnie krytykuje rząd Orbana za brak dywersyfikacji dostaw energii i uzależnienie od rosyjskich surowców. Nie oznacza to, że natychmiast musimy przestać kupować rosyjską ropę - zastrzega, ale zapowiada budowę nowych porozumień i infrastruktury, które pozwolą na import ropy i gazu z innych źródeł.


