Donald Trump zapewnił, że nie zamierza zmniejszać liczby amerykańskich żołnierzy stacjonujących w Europie. Podkreślił przy tym dobre relacje z europejskimi sojusznikami, choć ostrzegł, że kontynent stoi dziś przed poważnymi wyzwaniami związanymi z migracją i transformacją energetyczną.

  • Donald Trump powiedział, że nie planuje redukcji amerykańskich wojsk w Europie i podkreślił dobre relacje z europejskimi sojusznikami.
  • Deklaracja prezydenta USA pojawiła się mimo wcześniejszych sygnałów o możliwym ograniczeniu obecności wojskowej USA na Starym Kontynencie.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Donald Trump został zapytany podczas rozmowy z dziennikarzami w Gabinecie Owalnym, czy planuje redukcję amerykańskich sił w Europie. Nie, mam świetne relacje z Europą - odparł, dodając, że po tym, jak doszedł do władzy, Siły Zbrojne Stanów Zjednoczonych notują rekrutacyjne rekordy.

W podobny sposób amerykański prezydent odparł na pytanie o opublikowaną przez Pentagon Narodową Strategię Obronności, w której zapowiedziano ograniczenie wsparcia USA dla obrony Europy. Bardzo dobrze dogaduję się z Europą. Zwiększyłem ich (wydatki obronne) z 2 do 5 proc. (...) Oni dają nam wiele z tych pieniędzy, mamy najlepszy sprzęt wojskowy, sprzedajemy go NATO - mówił.

Przestrzegł jednak, że "Europa musi uważać, bo są tacy, co mówią, że Europa jest już nie do poznania". Jak dodał, powody są dwa: migracja oraz postawienie na energetykę odnawialną.

Kolejna taka zapowiedź

Media zauważają, że poniedziałkowe słowa Donalda Trumpa są już kolejną jego zapowiedzią pozostawienia liczby wojsk USA na Starym Kontynencie na obecnym poziomie, mimo zapowiedzi redukcji amerykańskiego zaangażowania w Europie m.in. przez szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha czy sekretarza stanu Marco Rubio.

Na ruchy w tym kierunku wskazują też opublikowana przez Biały Dom Strategia Bezpieczeństwa Narodowego oraz Narodowa Strategia Obrony Pentagonu. Mimo słów prezydenta USA, w październiku 2025 r. z Rumunii wycofana została amerykańska brygada piechoty, która stacjonowała tam rotacyjnie.

Ruch ten był krytykowany m.in. przez republikanów w Kongresie. W grudniu amerykański parlament uchwalił natomiast plan wydatków obronnych, w którym zawarł przepisy utrudniające Pentagonowi radykalną redukcję wojsk w Europie.