Stany Zjednoczone i Rosja mogą po raz pierwszy od czasów zimnej wojny rozpocząć niekontrolowany wyścig zbrojeń nuklearnych. Stanie się tak, jeśli w ostatniej chwili nie osiągną porozumienia przed wygaśnięciem traktatu o kontroli zbrojeń. New START oficjalnie wygasa w czwartek 5 lutego. "Nie chcę mówić, że to od razu oznacza katastrofę i rozpocznie się wojna nuklearna, ale i tak powinno to wszystkich zaniepokoić" - ostrzegł w poniedziałek 2 lutego Dmitrij Miedwiediew, zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji.
- Traktat New START wygasa 5 lutego 2026 roku - po raz pierwszy od 1972 roku nie będzie żadnych ograniczeń dotyczących dalekosiężnych arsenałów nuklearnych USA i Rosji.
- Kreml proponował przedłużenie obecnych limitów na rok, ale Donald Trump nie odpowiedział na tę ofertę.
- Co brak takiego traktatu oznacza dla świata? Dowiesz się z tego artykułu.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Traktat New START ma wygasnąć 5 lutego. Bez niego nie będzie żadnych ograniczeń dotyczących dalekosiężnych arsenałów nuklearnych. Stanie się tak po raz pierwszy od 1972 roku, gdy Richard Nixon i radziecki przywódca Leonid Breżniew podpisali dwa historyczne porozumienia podczas pierwszej w historii wizyty prezydenta USA w Moskwie.
We wrześniu ubiegłego roku prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował, aby obie strony utrzymały istniejące limity dotyczące pocisków i głowic jądrowych na kolejny rok, by zyskać czas na wypracowanie dalszych kroków. W ubiegłym tygodniu rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przekazał, że Donald Trump do tej pory nie odpowiedział na tę propozycję. Pieskow stwierdził, że wygaśnięcie traktatu New START 5 lutego może doprowadzić do poważnej luki w ramach prawnych regulujących broń jądrową.
Komentując możliwość wygaśnięcia traktatu New START, prezydent USA Donald Trump mówił w styczniu, że "jeśli wygaśnie, to wygaśnie" i że traktat powinien zostać zastąpiony lepszym porozumieniem.
Niektórzy amerykańscy politycy argumentują, że Trump powinien odrzucić ofertę Putina, co pozwoliłoby Waszyngtonowi na rozbudowę arsenału w odpowiedzi na szybki rozwój nuklearny trzeciej potęgi - Chin.
Trump deklaruje, że chce dążyć do "denuklearyzacji" zarówno z Rosją, jak i Chinami. Jednak Pekin uważa, że oczekiwanie, iż dołączy do rozmów o rozbrojeniu z dwoma krajami, których arsenały są wciąż znacznie większe niż jego własny, jest nierozsądne.
W poniedziałek 2 lutego, Dmitrij Miedwiediew, zastępca przewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Rosji, powiedział, że jeśli traktat New START wygaśnie bez zastąpienia go przez nowy, to świat powinien być zaniepokojony, że największe mocarstwa nuklearne nie mają ograniczeń, prawdopodobnie po raz pierwszy od wczesnych lat 70. XX wieku.
Nie chcę mówić, że to od razu oznacza katastrofę i rozpocznie się wojna nuklearna, ale i tak powinno to wszystkich zaniepokoić - powiedział Miedwiediew agencjom Reuters, TASS oraz rosyjskiemu blogerowi wojennemu WarGonzo w wywiadzie w swojej rezydencji pod Moskwą.
Traktaty o kontroli zbrojeń, jak stwierdził Miedwiediew, odgrywały kluczową rolę nie tylko w ograniczaniu liczby głowic, ale także jako sposób na weryfikację intencji i zapewnienie pewnego elementu zaufania między głównymi mocarstwami nuklearnymi.
W 2010 roku to właśnie Miedwiediew, jako ówczesny prezydent Rosji, podpisał traktat New START.
Traktat New START został podpisany w 2010 roku przez prezydenta USA Baracka Obamę i Dmitrija Miedwiediewa, sojusznika Władimira Putina, który sprawował urząd prezydenta Rosji przez jedną kadencję. W tym czasie stosunki między oboma krajami przechodziły "reset". Traktat wszedł w życie w następnym roku.
Traktat określa limity dotyczące strategicznej broni jądrowej - takiej, której każda ze stron użyłaby do zaatakowania kluczowych ośrodków politycznych, wojskowych i przemysłowych przeciwnika w przypadku wojny nuklearnej.
Ogranicza on liczbę rozmieszczonych głowic strategicznych do 1550 po każdej stronie, przy czym nie może być więcej niż 700 rozmieszczonych pocisków rakietowych i bombowców odpalanych z lądu lub okrętu podwodnego oraz 800 wyrzutni.
Traktat przewidywał system krótkoterminowych inspekcji na miejscu, dzięki którym każda ze stron mogła upewnić się, że druga przestrzega postanowień. W 2023 roku Putin zawiesił jednak udział Moskwy w inspekcjach z powodu wsparcia USA dla Ukrainy po pełnoskalowym ataku Rosji.
Spowodowało to wstrzymanie inspekcji - które zresztą zostały zawieszone podczas pandemii Covid-19 - i zmusiło każdą ze stron do polegania na własnych ocenach wywiadowczych działań drugiej strony. Żadna ze stron nie oskarżyła się jednak o naruszenie limitów dotyczących głowic, które nadal obowiązują.
Jeśli Moskwa i Waszyngton przestaną przestrzegać wzajemnych limitów dotyczących arsenałów nuklearnych dalekiego zasięgu, oznacza to koniec ponad półwiecza ograniczeń dotyczących tej broni. Wygaśnięcie traktatu New START pozostawi pustkę. Dotąd nie było bowiem żadnych rozmów na temat dokumentu, który mógłby go zastąpić
Od czasów zimnej wojny, gdy Stany Zjednoczone i Związek Radziecki groziły sobie "wzajemnym zagwarantowanym zniszczeniem" w przypadku wojny nuklearnej, oba kraje postrzegały traktaty ograniczające zbrojenia jako sposób zapobiegania śmiertelnym nieporozumieniom lub ekonomicznie wyniszczającemu wyścigowi zbrojeń.
Traktaty te nie tylko ustanawiają limity na pociski i głowice, ale także wymagają od stron dzielenia się informacjami - zauważa Darya Dolzikova z londyńskiego think-tanku RUSI.
Bez nowego traktatu każda ze stron byłaby zmuszona działać według maksymalnych założeń dotyczących broni, którą druga strona produkuje, testuje i rozmieszcza - podkreśla natomiast Nikolaj Sokow, były negocjator ds. zbrojeń ZSRR i Rosji. To samonapędzający się proces. Oczywiście, jeśli mamy nieuregulowany wyścig zbrojeń, sytuacja stanie się bardzo destabilizująca - dodał.
W swojej analizie na stronie Vienna Center for Disarmament and Non-Proliferation (VCDNP) Sokow pisze, że "to nie pierwszy raz, kiedy Stany Zjednoczone i Rosja nie mają traktatu o kontroli zbrojeń". "W poprzednich przypadkach negocjacje były jednak w toku, a umowa następcza była w zasięgu wzroku. Obecnie nie ma żadnych negocjacji - dwustronnych ani wielostronnych - i nawet nie są planowane. Zamiast tego państwa posiadające broń jądrową, nie tylko Stany Zjednoczone i Rosja, weszły w fazę jakościowego i, w mniejszym stopniu, ilościowego wyścigu zbrojeń. W obliczu braku ostatniego traktatu o kontroli zbrojeń jądrowych, rywalizacja ta może stawać się coraz bardziej destabilizująca" - podkreśla ekspert.
"Konsekwencje wygaśnięcia New START należy postrzegać w szerszym kontekście: celu i zakresu traktatu, czynników, które mogą wpłynąć na równowagę strategiczną w nadchodzących latach, oraz perspektyw wznowienia kontroli zbrojeń w dającej się przewidzieć przyszłości" - ostrzegł Sokow.
Od upadku Związku Radzieckiego Rosja i Stany Zjednoczone wielokrotnie zastępowały i aktualizowały traktaty z epoki zimnej wojny, które ograniczały tzw. strategiczne bronie skierowane na miasta i bazy przeciwnika.
Zastąpienie New START nowym traktatem nie będzie prostym zadaniem.
Rosja opracowała nowe systemy zdolne do przenoszenia broni jądrowej - pocisk manewrujący Buriewiestnik, hipersoniczny Oresznik oraz torpedę Posejdon - które nie mieszczą się w ramach New START. Trump ogłosił też plany dotyczące kosmicznego systemu obrony przeciwrakietowej "Złota Kopuła", który Moskwa postrzega jako próbę zmiany równowagi strategicznej.
Tymczasem arsenał Chin rośnie, niekontrolowany przez porozumienia między Waszyngtonem a Moskwą. Pekin dysponuje obecnie szacunkowo 600 głowicami, a Pentagon przewiduje, że do 2030 roku będzie ich ponad 1000.
Dwupartyjna komisja Kongresu w 2023 roku stwierdziła, że Stany Zjednoczone stoją obecnie przed "egzystencjalnym wyzwaniem" ze strony nie jednego, lecz dwóch nuklearnych rywali i muszą być przygotowane na jednoczesne wojny z Rosją i Chinami.
W jej rekomendacjach znalazło się przygotowanie do wyjęcia z magazynów niektórych lub wszystkich strategicznych głowic jądrowych usuniętych w ramach New START i przechowywanych w rezerwie.
Mogłoby to oznaczać przywrócenie głowic usuniętych z międzykontynentalnych pocisków balistycznych Minuteman III i wystrzeliwanych z okrętów podwodnych Trident D5 oraz powrót do ról nuklearnych około 30 strategicznych bombowców B-52, które zostały przekształcone do misji konwencjonalnych.
Głowice tam są. Pociski tam są. Nie kupujesz nic nowego - powiedział anonimowo były wysoki urzędnik amerykański zaangażowany w politykę dotyczącą broni jądrowej.
Były urzędnik spodziewa się jedynie "umiarkowanego" wzrostu liczby głowic w przypadku, gdy Trump zdecyduje się na takie opcje.
Kingston Reif, były urzędnik Pentagonu, obecnie w organizacji badawczej RAND, powiedział podczas niedawnego webinaru, że w wariancie maksymalnym Stany Zjednoczone mogłyby "w przybliżeniu podwoić" liczbę rozmieszczonych głowic względem limitu New START, podczas gdy Rosja mogłaby dodać około 800. Obie strony potrzebowałyby co najmniej większości roku, aby wprowadzić znaczące zmiany, dodał.
W kręgach politycznych w Stanach Zjednoczonych panują podzielone opinie, czy Trump powinien zgodzić się na propozycję Putina, by utrzymać obecne limity przez rok.
Trump powinien podjąć kroki "w celu zmniejszenia ryzyka marnotrawnego wyścigu zbrojeń nuklearnych oraz ryzyka katastrofalnego błędnego odczytania (intencji drugiej strony), które mogłoby wymknąć się spod kontroli podczas kryzysu" - powiedział Paul Dean, były urzędnik ds. kontroli zbrojeń, obecnie w Nuclear Threat Initiative, organizacji rzeczniczej.
Zwolennicy kontroli zbrojeń wskazują, że Stany Zjednoczone już teraz ponoszą ogromne wydatki na program modernizacji sił nuklearnych - w tym nowy okręt podwodny, bombowiec i międzykontynentalny pocisk balistyczny - które cierpią na poważne opóźnienia i ogromne przekroczenia kosztów.
Biuro Budżetowe Kongresu szacuje, że modernizacja, utrzymanie i eksploatacja sił nuklearnych będzie kosztować amerykańskich podatników niemal bilion dolarów do 2034 roku.
Jeśli USA przekroczą limity New START poprzez zwiększenie liczby głowic, Rosja zrobi to samo, a Chiny wykorzystają to jako kolejny pretekst do rozbudowy swojego arsenału nuklearnego - powiedział agencji Reuters demokratyczny senator Ed Markey, czołowy zwolennik kontroli zbrojeń. Ostatecznie Trump rozpocznie nowy wyścig zbrojeń, którego nie potrzebujemy i którego nie możemy wygrać. Więcej broni nie uczyni nas bezpieczniejszymi - dodał.
Po drugiej stronie debaty eksperci i byli urzędnicy twierdzą, że USA nie powinny ufać Putinowi, zauważając, że w 2023 roku wstrzymał on wzajemne inspekcje w ramach New START z powodu amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy w wojnie z Rosją.
Franklin Miller, członek dwupartyjnej komisji Kongresu, powiedział, że zagrożenia ze strony Rosji i Chin wymagają zwiększenia liczby rozmieszczonych amerykańskich strategicznych głowic jądrowych.
Musimy teraz być zdolni do odstraszania Rosji i Chin jednocześnie - powiedział Miller. Siły, do których traktat ograniczył USA w 2010 roku, nie są wystarczające, by sprostać Rosji i Chinom razem - dodał.
Jeśli nowy traktat nie zostanie podpisany, każda ze stron mogłaby swobodnie zwiększać liczbę pocisków i rozmieszczać setki kolejnych głowic strategicznych. Eksperci twierdzą jednak, że stwarza to pewne wyzwania techniczne i logistyczne i nie stanie się to z dnia na dzień - wprowadzenie znaczących zmian zajęłoby co najmniej większą część roku.
W dłuższej perspektywie istnieje obawa, że nastąpi nieuregulowany wyścig zbrojeń.
Trump twierdzi, że chce nowego, lepszego traktatu, ale eksperci twierdzą, że byłby to długi i trudny proces. Traktat zastępczy prawdopodobnie musiałby objąć inne klasy broni jądrowej, w tym krótkiego i średniego zasięgu, a także nowe systemy, które Rosja opracowała od czasu uzgodnienia Nowego START, takie właśnie jak pocisk manewrujący Buriewiestnik i torpeda Posejdon.
Pomijając fakt, że negocjacje ws. takich umów są złożone, to nie ma nawet zgody co do tego, kto powinien w nich uczestniczyć. Podczas gdy Trump oświadczył, że chce dążyć do "denuklearyzacji" zarówno z Rosją, jak i Chinami, Pekin twierdzi, że proszenie go o przyłączenie się do rozmów trójstronnych z krajami, których arsenały są wciąż wielokrotnie większe niż jego własne, jest nierozsądne i nierealistyczne. Rosja twierdzi, że siły nuklearne państw członkowskich NATO - Wielkiej Brytanii i Francji - również powinny być przedmiotem negocjacji. Kraje te odrzucają jednak takie sugestie.


