86-letnia Marie-Thérèse z Nantes została zatrzymana przez amerykańskie służby imigracyjne (ICE) w Luizjanie po tym, jak przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych, by zamieszkać z odnalezioną po latach miłością. Kobieta czekała na wydanie zielonej karty, gdy została aresztowana.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

"Skuli jej ręce i nogi, jakby była niebezpiecznym przestępcą" - powiedział francuskiemu portalowi Ouest-France syn kobiety.

BBC, które poinformowało o sprawie, podaje, że Departament Bezpieczeństwa Krajowego Stanów Zjednoczonych, nadzorujący ICE, przekazał brytyjskiej stacji, iż "'nielegalny imigrant z Francji' o imieniu i nazwisku odpowiadającym imieniu Marie-Therese przybył do kraju w czerwcu 2025 r. i przekroczył 90-dniowy okres ważności jej wizy".

Według syna 86-latki, kobieta czekała na zieloną kartę, gdy została zatrzymana.

Ponury finał historii miłosnej

Marie-Therese poznała swojego przyszłego męża, Amerykanina Billy’ego, w latach 60., gdy był żołnierzem NATO stacjonującym w Saint-Nazaire. Po latach rozłąki, oboje - już jako wdowcy - ponownie nawiązali kontakt w 2010 roku, a w 2025 roku wzięli ślub. Francuzka przeprowadziła się do Alabamy i złożyła wniosek o zieloną kartę, która pozwoliłaby jej legalnie pozostać w USA.

Po nagłej śmierci Billy’ego w styczniu 2026 roku status imigracyjny Marie-Therese stał się niejasny. Wkrótce kobieta popadła w konflikt z synem zmarłego męża, który - według relacji jej syna - miał ją zastraszać i odcinać od podstawowych mediów. 

Marie-Therese została zatrzymana przez ICE dzień przed planowaną rozprawą sądową dotyczącą spadku. Została zakuta w kajdanki i przewieziona do ośrodka detencyjnego w Luizjanie.

Francuskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaangażowało się w sprawę, a Marie-Therese odwiedził konsul. Jej syn podkreśla, że matka cierpi na problemy z sercem i kręgosłupem, a warunki w ośrodku mogą zagrażać jej zdrowiu. Rodzina walczy o jej uwolnienie i powrót do Francji.

Od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa służby ICE odgrywają kluczową rolę w realizacji polityki masowych deportacji. Budżet i uprawnienia agencji zostały znacząco zwiększone, a działania wobec imigrantów zaostrzone.

Syn 86-latki powiedział, że historia matki "była jak kiepski amerykański film". Każdego ranka budzę się i mówię sobie, że nic z tego nie jest prawdą, że to był tylko koszmar - mówił cytowany przez BBC.