Do eksplozji przy ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Oslo doszło w nocy z soboty na niedzielę. Poinformowała o tym norweska policja. Jak podała agencja Reutera, wybuch spowodował niewielkie uszkodzenia budynku, ale nikt nie został ranny. Nie wiadomo na razie, kto jest za to odpowiedzialny i czy zdarzenie jest w jakiś sposób powiązane z tym, co dzieje się na Bliskim Wschodzie. BBC i CNN informują o poranku, że policja wszczęła w tej sprawie śledztwo.

Oslo: Eksplozja przy ambasadzie USA. Co na razie wiadomo?

Norweska policja podała, że w nocy z soboty na niedzielę doszło do eksplozji przy ambasadzie USA w Oslo. Wybuch spowodował niewielkie uszkodzenia, jednak nikt nie został poszkodowany. Do zdarzenia doszło około pierwszej w nocy w zachodniej części miasta. Świadkowie mówili o "głośnym wybuchu i dymie unoszącym się nad kompleksem" placówki dyplomatycznej.

Rzecznik policji przekazał, że eksplozja nastąpiła przy wejściu do części konsularnej ambasady. Na razie nie wiadomo, co było jej przyczyną, ani kto może być sprawcą i czy zdarzenie w jakikolwiek sposób powiązane jest z coraz bardziej wymykającym się spod kontroli i eskalującym konfliktem na Bliskim Wschodzie na linii USA-Izrael-Iran.

Sądziliśmy, że to nic poważnego, ale potem, jak obejrzeliśmy wiadomości, to zorientowaliśmy się, że to był jakiś atak. Niewiele wiadomo, policja nie wie, jak go przeprowadzono, czego użyto i kto za to odpowiada. Są pewne zniszczenia, takie jak wejście do ambasady, które widzicie tuż za moimi plecami - opowiadał agencji Reutera jerden ze świadków zdarzenia.

BBC i CNN poinformowałły w niedzielę o poranku, że policja prowadzi dochodzenie i jest w kontakcie z amerykańską ambasadą. "Wzmacniamy środki bezpieczeńśtwa chroniące społeczność żydowską" - poinformowały w nowym komunikacie służby.