Po ćwierćfinałowym meczu o Puchar Szkocji, w którym piłkarze Glasgow Rangers przegrali w rzutach karnych z lokalnym rywalem - Celtikiem - doszło do zamieszek. Kibice obu zwaśnionych ekip wbiegli na murawę. Musiała interweniować policja, a szkocka federacja wszczęła postępowanie. Derby Glasgow to jedna z najstarszych oraz najbardziej zaciętych piłkarskich rywalizacji na świecie. Poza względami sportowymi ma też aspekt religijny.
- Chcesz być na bieżąco? Po więcej aktualnych informacji z kraju i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Po 90 minutach meczu i dogrywce kibice zgromadzeni na Ibrox Stadium w Glasgow, czyli domowym obiekcie Rangersów, nie zobaczyli bramek. O losach awansu do półfinału Pucharu Szkocji musiały więc rozstrzygnąć rzuty karne, w których lepsi okazali się goście, pokonując gospodarzy 4:2.
Fani Celticu zaczęli świętować, a około kilkudziesięciu z nich weszło na murawę. W ślad za nimi na boisko ruszyły setki kibiców Glasgow Rangers. W efekcie doszło do zamieszek. Rzucano m.in. racami, doszło do przepychanek. Policja i stewardzi musieli utworzyć specjalny kordon, aby nie dopuścić do eskalacji i przywrócić porządek. Nikt nie chce tego oglądać w futbolu - powiedział niemiecki trener zespołu Rangers Danny Roehl w rozmowie z Premier Sports.


