"Niestety, uważam, że prezydent USA powinien być traktowany poważnie, kiedy mówi, że chce Grenlandii"– stwierdziła w wywiadzie dla duńskich mediów publicznych premier Danii Mette Frederiksen. Choć jej rząd, jak i władze Grenlandii wielokrotnie sprzeciwiali się takiemu scenariuszowi, to Trump dalej twierdzi, że Stany Zjednoczone po prostu „potrzebują” ogromnej wyspy.

  • Premier Danii uznała, że słowa prezydenta USA o przejęciu Grenlandii trzeba traktować poważnie. 
  • Dania i Grenlandia wielokrotnie sprzeciwiały się pomysłowi przyłączenia wyspy do USA.
  • Frederiksen uznała słowa Trumpa za niedopuszczalny nacisk i atak na społeczność międzynarodową.
  • Zaprzeczyła, że Dania nie dba o bezpieczeństwo Arktyki.
  • Trump powtórzył, że USA potrzebują Grenlandii ze względów obronnych.
  • Prezydent USA zapowiedział powrót do tematu Grenlandii za 20 dni.
  • Premier Grenlandii stanowczo sprzeciwił się naciskom USA.
  • Najważniejsze informacje z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Frederiksen zaznaczyła, że władze autonomicznej Grenlandii wielokrotnie powtarzały, że wyspa "nie chce być częścią Stanów Zjednoczonych". Jeśli Stany Zjednoczone zaatakują kraj NATO, wszystko się zatrzyma - powiedziała.

Szefowa rządu stwierdziła też, że słowa Trumpa o tym, by porozmawiać o Grenlandii za 20 dni są "naciskiem nie do przyjęcia". Nazwała jego wypowiedź "nieuzasadnionym atakiem na społeczność międzynarodową". Nie można wejść i przejąć części terytorium innego kraju - podkreśliła.

Zaprzeczyła też twierdzeniu Trumpa, że Dania nie jest w stanie zadbać o bezpieczeństwo na Arktyce.

Dania zawsze była dobrym sojusznikiem. Grenlandia jest zresztą członkiem NATO - mówiła i podkreśliła, że w ciągu ostatniego roku na wyspie i w regionie arktycznym dokonano wzmocnienia infrastruktury obronnej.

W ostatnim roku poświęciliśmy czas na podjęcie szeregu działań ze strony duńskiej i grenlandzkiej. W NATO zgadzamy się, że musimy podnieść bezpieczeństwo na dalekiej północy, ale z poszanowaniem istniejących granic - wskazała.

Wsparcie z UE

Wcześniej rzeczniczka Komisji Europejskiej Paula Pinho oświadczyła, że nie ma informacji, by ktokolwiek w imieniu UE prowadził dyskusje z USA na temat Grenlandii.

Odniosła się w ten sposób do słów Trumpa, który stwierdził, jakoby Unia "wiedziała", że "USA muszą mieć tę wyspę". Rzeczniczka KE wyraziła zarazem solidarność z władzami Danii w sprawie przynależności Grenlandii.

Co mówił Trump?

Trump w niedzielnym wywiadzie dla magazynu "The Atlantic" odniósł się do obaw, że po sobotniej interwencji militarnej w Wenezueli zrealizuje swoje wielokrotne zapowiedzi przyłączenia Grenlandii do USA. Dziennikarz zapytał prezydenta USA o słowa sekretarza stanu Marka Rubio, który powiedział, że atak na Wenezuelę pokazuje, że "jeśli (Trump - przyp. RMF FM) mówi, że coś zrobi (...) to nie są to puste słowa".

Trump odparł, że to do innych należy interpretacja tych słów. Naprawdę nie wiem. (...) Wiesz, nie odnosiłem się wtedy do Grenlandii. Ale potrzebujemy Grenlandii, absolutnie. Potrzebujemy jej dla obrony - powiedział Trump, dodając, że wyspa jest "otoczona przez chińskie i rosyjskie statki".

Zajmiemy się Grenlandią za jakieś dwa miesiące, (...) pomówimy o Grenlandii za 20 dni - powiedział dziennikarzom na pokładzie samolotu Air Force One tego samego dnia. Dodał, że rosyjskie i chińskie okręty są "wszędzie" wzdłuż wybrzeży Grenlandii.

Protest premiera

Premier Grenlandii Jens Frederik Nielsen po ostatniej wypowiedzi Trumpa na temat tego terytorium autonomicznego oświadczył: "Dość tego; koniec nacisków, insynuacji i fantazji o aneksji". "Kiedy prezydent Stanów Zjednoczonych mówi: ‘potrzebujemy Grenlandii’ i łączy nas z Wenezuelą i (amerykańską - przyp. RMF FM) interwencją wojskową, to jest to nie tylko niewłaściwe, to świadczy o braku szacunku" - napisał Nielsen na Facebooku.

Później, w poniedziałek wieczorem, zwołał specjalną konferencję prasową. W trakcie jej trwania stwierdził, że Grenlandii nie można porównywać do Wenezueli, ponieważ społeczeństwo zamieszkujące wyspę jest demokratyczne.

Chcielibyśmy przywrócić dobrą współpracę, jaką mieliśmy wcześniej ze Stanami Zjednoczonymi - zaznaczył. Wskazał, że Grenlandia jest otwarta na współpracę biznesową. Próbujemy zorganizować bezpośredni kontakt z Waszyngtonem - podkreślił.

Dodał, że jednocześnie jego rząd pracuje nad wzmocnieniem dialogu z krajami sojuszniczymi oraz z NATO.

Nie jesteśmy na etapie, w którym myślimy, że przejęcie naszego kraju może nastąpić z dnia na dzień - uspokajał.

Obawy o przyszłość Grenlandii podsyciła w sobotę Katie Miller, żona kluczowego doradcy Trumpa Stephena Millera. Była urzędniczka zespołu DOGE Elona Muska zamieściła w serwisie na X mapę Grenlandii w barwach amerykańskiej flagi z dopiskiem "wkrótce".