Węgierska organizacja praw obywatelskich, Węgierski Komitet Helsiński (HHC), wyraziła zaniepokojenie udziałem byłej tłumaczki prezydenta Rosji Władimira Putina w misji monitorującej wybory na Węgrzech. Wybory te mogą okazać się najtrudniejszym wyzwaniem dla premiera Viktora Orbana od czasu objęcia przez niego władzy w 2010 roku. Ale nie muszą, bo wsparcie nadchodzi z wielu kierunków.

  • Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl

Według większości sondaży, nacjonalistyczny premier Viktor Orban, który utrzymuje bliskie relacje z Putinem, przegrywa z centroprawicowym przeciwnikiem Peterem Magyarem przed wyborami zaplanowanymi na 12 kwietnia. Ewentualna porażka Orbana mogłaby mieć znaczące konsekwencje dla Europy, zwłaszcza w kontekście ogólnoświatowego trendu wzrostu popularności partii skrajnie prawicowych.

HHC skierował list do kierownictwa Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), w którym zaapelował o usunięcie Darii Bojarskiej z misji obserwacyjnej. "HHC zażądał, aby była tłumaczka Putina została zwolniona z obowiązków związanych z węgierskimi wyborami, aby zapewnić atmosferę zaufania i poufności" - napisano na stronie internetowej organizacji.

Bojarska, doradczyni w Zgromadzeniu Parlamentarnym OBWE, wspiera przygotowania i oficjalne wizyty oraz misje obserwacyjne wyborów. Wcześniej pracowała w rosyjskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych - informuje Reuters.

Rzecznik Zgromadzenia Parlamentarnego OBWE, Nat Parry, w odpowiedzi na pytania agencji Reutera stwierdził, że obawy dotyczące udziału Bojarskiej są "bezpodstawne" i organizacja nie planuje jej wycofania z misji. "Pani Bojarska jest profesjonalnym międzynarodowym urzędnikiem, który jest związany regulaminem i kodeksem postępowania OBWE PA, obejmującym wymogi dotyczące poufności i zabezpieczenia przed nieuzasadnionym wpływem ze strony rządów narodowych" - powiedział Parry.

W 2022 roku Polska umieściła Bojarską na swojej liście sankcji, zakazując jej wjazdu do kraju. Polskie MSWiA uzasadniło tę decyzję, twierdząc, że jej poparcie dla rządu Putina "stwarza poważne ryzyko prowokacji lub incydentów, które mogłyby zaszkodzić międzynarodowej pozycji Polski".

Brytyjski "Guardian" odnotowuje, że Bojarska zaprosiła przedstawicieli organizacji społeczeństwa obywatelskiego na zamknięte spotkanie w przyszłym tygodniu w Budapeszcie, aby podzielić się swoimi obawami dotyczącymi węgierskiej sceny politycznej. "Takie spotkania często wiążą się z wymianą bardzo wrażliwych informacji dotyczących presji politycznej, ryzyka manipulacji wyborczych i gróźb, z jakimi spotykają się obrońcy praw człowieka i dziennikarze" - napisała Marta Pardavi, współprzewodnicząca Węgierskiego Komitetu Helsińskiego, w liście wysłanym na początku tego miesiąca do różnych urzędników OBWE.

OBWE, z siedzibą w Wiedniu, to organizacja zrzeszająca 57 państw. Jej celem jest zapobieganie i monitorowanie konfliktów w Europie.

Miesiąc do wyborów. Rosjanie już na miejscu

Jak podaje serwis VSquare w przededniu węgierskich wyborów parlamentarnych do Budapesztu przybył zespół specjalistów powiązanych z GRU, rosyjskim wywiadem wojskowym. Ich misja jest jasna: wspierać Viktora Orbana i jego partię Fidesz w utrzymaniu władzy. Operacja ta jest nadzorowana przez Siergieja Kirijenko, pierwszego zastępcę szefa administracji Władimira Putina, który wcześniej kierował podobnymi działaniami w Mołdawii - tam bez powodzenia.

Zespół specjalistów ds. manipulacji w mediach społecznościowych działa z rosyjskiej ambasady w Budapeszcie, korzystając z paszportów dyplomatycznych, co zapewnia im immunitet i swobodę działania. Ich zadaniem jest prowadzenie kampanii dezinformacyjnych oraz wzmacnianie prorządowych narracji w mediach. Działania te przypominają te z Mołdawii, gdzie rosyjscy dyplomaci koordynowali subwersywne (potajemne i opierające się na podważeniu wiarygodności) aktywności, mające na celu destabilizację sytuacji politycznej.

Rosyjscy dyplomaci nawiązali kontakty z prorządowymi mediami na Węgrzech, które intensyfikują narracje zgodne z linią Kremla. Szczególny nacisk kładzie się na kwestie związane z Ukrainą, gdzie rosyjska propaganda stara się przedstawiać konflikt w sposób korzystny dla Moskwy. Węgierskie media, wspierane przez rosyjskich specjalistów, promują treści, które mają na celu wzbudzenie nieufności wobec Unii Europejskiej i NATO.

W 2025 roku, w odpowiedzi na rosnące napięcia geopolityczne, Władimir Putin utworzył nową Dyrekcję Prezydencką ds. Partnerstwa Strategicznego i Współpracy. Na jej czele stanął Wadim Titov, a jej głównym celem jest umacnianie wpływów Rosji w przestrzeni postsowieckiej, z uwzględnieniem krajów takich jak Węgry. Instytucja ta ma za zadanie koordynować działania mające na celu wspieranie prorosyjskich rządów i destabilizowanie przeciwników Kremla.

Węgierska opozycja apeluje do międzynarodowych organizacji o zwiększenie nadzoru nad procesem wyborczym, aby zapobiec ewentualnym manipulacjom. Wygląda na to, że OBWE wysłała dość kontrowersyjne wsparcie.

Kto jeszcze kibicuje Fideszowi?

Pomimo wcześniejszych, łaskawszych dla opozycjnej Tiszy sondaży, w badaniu, którego wyniki opublikowano w serwisie Index, Fidesz Viktora Orbana ponownie wysunął się na prowadzenie.

Badanie przeprowadzone przez amerykańską firmę McLaughlin & Associates wskazuje, że koalicja partii Fidesz-KDNP utrzymuje sześciopunktową przewagę nad opozycją przed zbliżającymi się wyborami parlamentarnymi. Badanie, przeprowadzone w dniach 25 lutego - 2 marca na próbie 1000 respondentów, pokazuje, że Fidesz cieszy się poparciem na poziomie 43 proc., podczas gdy Partia Tisza uzyskała 37 proc. Koalicja Demokratyczna oraz Ruch Nasza Ojczyzna zdobyły po 5 proc., a Węgierska Partia Psów O Dwóch Ogonach 3 proc.

Jak informują autorzy badania, przyczyną zmian w notowaniach wyborczych pozostaje kwestia sporu Ukrainy i Węgier o rurociąg Przyjaźń. Lider Tiszy - informuje Hungary Today - Peter Magyar, znalazł się w trudnej sytuacji po tym, jak opowiedział się po stronie Brukseli i Kijowa w kwestii wstrzymania dostaw rosyjskiej ropy i gazu. Decyzja ta - według amerykańskiej sondażowni - spotkała się z dezaprobatą większości węgierskich wyborców - aż 61 proc. z nich nie zgadza się z trwałym zaprzestaniem z korzystania z rosyjskich surowców. Tylko 18 proc. respondentów popiera jednoznacznie stanowisko Magyara i jego partii.

Warto jednak dodać, że badanie zostało przeprowadzone przez amerykańską sondażownię Johna McLaughlina, który - według węgierskiego serwisu Index - od 2011 roku pracuje dla Donalda Trumpa (oraz m.in. Benjamina Netanjahu) i brał udział w jego wszystkich kampaniach. O tym, że Trump kibicuje Orbanowi nie trzeba nikomu przypominać.

Według przeprowadzonego w marcu przez 21 Research Centre sondażu, Tisza może liczyć na poparcie 53 proc. wyborców, a Fidesz - 39 proc.

Raport OBWE z grudnia 2025 roku, ostrzegał, że wybory na Węgrzech odbywają się na "nierównych zasadach", wskazując na powszechne wykorzystywanie "zasobów państwowych" w kampanii partii rządzącej.