Przez lata tworzyły zgraną społeczność, wspólnie broniąc terytorium i wychowując młode. Jednak w ciągu zaledwie trzech lat grupa szympansów z Parku Narodowego Kibale w Ugandzie rozpadła się, a dawni sojusznicy stali się śmiertelnymi wrogami. Nowe badania opublikowane w czasopiśmie "Science" rzucają światło na dramatyczny konflikt, w wyniku którego zginęły już co najmniej 24 zwierzęta.

  • Grupa szympansów w Ugandzie, po dwóch dekadach harmonii, rozpadła się na dwa wrogie obozy, co doprowadziło do brutalnej wojny domowej.
  • Konflikt wybuchł po śmierci kluczowych samców i zmianie przywództwa, a walki pochłonęły już co najmniej 24 zwierzęta, w tym dorosłych i młode.
  • Naukowcy podejrzewają, że przyczyną rozłamu był sukces grupy, który zwiększył konkurencję o zasoby i partnerów.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Przez 20 lat szympansy z grupy Ngogo w Parku Narodowym Kibale uchodziły za przykład wyjątkowej współpracy. Licząca około 200 osobników społeczność wspólnie broniła swojego terytorium, eliminowała zagrożenia ze strony sąsiednich grup i zapewniała swoim młodym najlepsze warunki do przetrwania. Przez długi czas szympansy Ngogo żyły ze sobą dobrze, trzymając się razem - mówi prof. John Mitani, prymatolog z Uniwersytetu Michigan i współautor badania, cytowany przez "Wall Street Journal".

Sytuacja zaczęła się zmieniać w 2015 roku. Śmierć kilku samców, które pełniły rolę "łączników" między różnymi klanami wewnątrz grupy, osłabiła więzi społeczne. W tym samym czasie pojawił się nowy samiec alfa, co - jak podkreśla dr Aaron Sandel z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin - często prowadzi do wzrostu napięć i agresji.

Wraz z eskalacją napięć, frakcje zaczęły zajmować oddzielne części parku.

Rozłam i początek wrogości

W ciągu trzech lat grupa rozpadła się na dwa odrębne obozy. Do 2018 roku nie istniały już żadne więzi społeczne ani reprodukcyjne między dawnymi towarzyszami - ostatnie młode z rodzicami z obu frakcji przyszło na świat w 2015 roku. Dawne centrum terytorium stało się granicą, którą szympansy zaczęły patrolować niczym żołnierze.

Wkrótce wybuchły otwarte walki. Mniejsza z dwóch grup rozpoczęła skoordynowane, śmiertelne ataki na rywali, koncentrując się na dorosłych samcach. Z czasem ofiarami zaczęły padać także młode. Od 2021 roku notuje się kilka śmierci szympansich niemowląt rocznie.

Wiemy od dawna, że szympansy potrafią atakować i zabijać sąsiadów. Okazuje się, że są do tego zdolne nawet wobec dawnych przyjaciół i sojuszników - podkreśla prof. Mitani.

Ofiary sukcesu i niepewna przyszłość

"WSJ" pisze, że do tej pory w wyniku konfliktu zginęły co najmniej 24 szympansy, choć rzeczywista liczba ofiar może być wyższa - nie wszystkie zgony udaje się zarejestrować na rozległym terenie. Co ciekawe, mniejsza z grup, która rozpoczęła ataki, dziś jest już liczniejsza od rywali, właśnie dzięki eliminacji przeciwników.

Naukowcy nie są pewni, co dokładnie doprowadziło do rozłamu. Podejrzewają jednak, że szympansy padły ofiarą własnego sukcesu - rozrastająca się grupa, mimo obfitości zasobów, mogła zacząć postrzegać innych jako konkurencję o pożywienie i partnerów.

Podobne zjawisko zaobserwowała w latach 70. XX wieku w Tanzanii Jane Goodall, najsłynniejsza na świecie badaczka szympansów, jednak jej badania były krytykowane ze względu na wpływ dokarmiania szympansów przez ludzi na ich zachowanie. W przypadku Ngogo nie ma takich wątpliwości.

Konflikt trwa

Wojna domowa wśród szympansów Ngogo trwa nadal. W ubiegłym roku naukowcy odnotowali kolejne śmiertelne ataki zarówno na dorosłych, jak i na młode. To konflikt, który wciąż się toczy - podsumowuje prof. Mitani.