Wzrosła liczba Polaków objętych nadzorem epidemiologicznym z powodu hantawirusa - dowiedział się dziennikarz RMF FM. Są to w sumie cztery osoby, które mogły mieć kontakt z pasażerami wycieczkowca, na którym wykryto ognisko groźnej choroby.

  • Cztery osoby w Polsce objęto nadzorem epidemiologicznym po kontakcie z pasażerami wycieczkowca, na którym wykryto ognisko hantawirusa.
  • Polskie służby sanitarne zapewniają, że ryzyko związane z hantawirusem w kraju jest bardzo niskie.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Cała czwórka osób objętych nadzorem epidemiologicznym przez polski Główny Inspektorat Sanitarny czuje się dobrze. Zostali objęci nadzorem ze względu na międzynarodowe procedury. 

Jedna z tych osób siedziała w samolocie kilka rzędów za pasażerem statku, na którym wykryto hantawirusa. Kolejna mogła mieć kontakt w porcie, gdy wycieczkowiec MV Hondius miał przerwę w podróży, zanim na statku rozwinęło się ognisko choroby.

Dekontaminacja statku MV Hondius

Wycieczkowiec w poniedziałek dopłynął do portu w Rotterdamie. Tam w planie do piątku jest dekontaminacja statku, czyli między innymi usuwanie przedmiotów, na których może być hantawirus. 

Akcją na pokładzie cały czas dowodzi kapitan, Polak Jan Dobrogowski, który też czuje się dobrze. W planie jest jego kwarantanna w Rotterdamie. Kapitan oraz część załogi są objęci kwarantanną formalnie od 6 maja, gdy statek jeszcze płynął, a oni mieli kontakt z ostatnimi chorymi. Kwarantanna trwa sześć tygodni.

Hantawirus w Polsce? Ryzyko bardzo niskie

Polskie służby sanitarne zapewniają, że ryzyko związane z hantawirusem w naszym kraju jest wciąż bardzo niskie. W Polsce nie ma ani jednej chorej osoby, nie ma też gryzoni przenoszących typ hantawirusa, który pojawił się na pokładzie wycieczkowca. 

Na wycieczkowcu potwierdzono osiem przypadków hantawirusa. Zmarły trzy osoby.