Poznański sąd przyspieszył początek procesu w sprawie zabójstwa Ewy Tylman, by pomieścić wszystkich chętnych. Z tego względu pierwsza rozprawa odbędzie się 3 stycznia, a nie jak wcześniej ustalano - 17 stycznia.

Adam Z. podczas marcowego eksperymentu procesowego / Jakub Kaczmarczyk /PAP

Zmiana terminu spowodowana jest faktem, że 3 stycznia dostępna będzie największa sala poznańskiego sądu, a po decyzji prokuratury, że już nie chce utajnienia rozpraw, trzeba było się liczyć z dużym zainteresowanie tym procesem.

Proces zacznie się od wyjaśnień oskarżonego i eksperymentu procesowego z jego udziałem. Adam Z., który towarzyszył Ewie Tylman w ostatnich chwilach jej życia, nie przyznaje się do winy.

W procesie będą uczestniczyli także świadkowie. Na liście jest ich 60.

Ciała Ewy Tylman szukano niemal rok

Prokurator oskarżył Adama Z. o to, że 23 listopada 2015 roku, przewidując możliwość pozbawienia życia Ewy Tylman, zepchnął ją ze skarpy, a potem nieprzytomną zepchnął do wody. Według śledczych, mężczyzna w chwili popełnienia przestępstwa był poczytalny i odpowiada za zabójstwo z tzw. zamiarem ewentualnym. Grozi mu kara do 25 lat więzienia lub dożywocie.

26-letnią Ewę Tylman po raz ostatni widziano w nocy z 22 na 23 listopada 2015 roku, gdy do domu z imprezy odprowadzał ją kolega, Adam Z.

Ciało kobiety znaleziono w Warcie pod koniec lipca, ok. 12 km od miejsca, w którym Tylman widziano po raz ostatni. Tożsamość kobiety potwierdziły badania DNA. Sekcja zwłok, ze względu na stan odnalezionego ciała, nie pozwoliła jednak na ustalenie przyczyny jej śmierci.

Akt oskarżenia przeciwko Adamowi Z. liczy kilkadziesiąt tomów. W śledztwie wykonano kilkanaście różnego rodzaju ekspertyz, zabezpieczono też wszelkie dostępne nagrania z monitoringu.

(az)