"Jak zginęła Ewa Tylman? Czy Adam Z. zepchnął ją ze skarpy i wrzucił do Warty, jak twierdzi akt oskarżenia? Rozpoczynający się w styczniu proces będzie miał charakter poszlakowy. Wszystkie poszlaki muszą się ułożyć w logiczną całość, która przekona sąd, że to jedyna możliwa wersja wydarzeń. Inaczej oskarżony wyjdzie z sądu jako wolny człowiek. A okoliczności śmierci Ewy Tylman pozostaną zagadką" – pisze Maja Narbutt w najnowszym numerze tygodnika „wSieci”.

Adam Z. podczas marcowego eksperymentu procesowego / Jakub Kaczmarczyk /PAP

"Ta sprawa ma drugie dno. Nie zabraknie mi odwagi, by przedstawić to na sali sądowej" - zapewnia mnie mec. Ireneusz Adamczak, obrońca Adama Z. Brzmi to intrygująco. Może sugerować, że nieoczekiwanie nastąpi filmowy zwrot akcji i podczas rozprawy wyjdą na jaw nieznane wcześniej fakty. Mogłoby się wręcz okazać, że - jak uważają niektórzy - w kryminalnej intrydze, która doprowadziła do zabójstwa, rzeczywiście brały udział jeszcze inne osoby, niż wynika z aktu oskarżenia - czytamy w tekście.

Zdaniem autorki, możliwa jest też inna interpretacja zdarzeń: Ale jest też bardziej banalne wyjaśnienie. Obrońca Adama Z. bowiem podkreśla, że jego klient przed aresztowaniem przez kilka dni był przetrzymywany w należącym do policji tzw. mieszkaniu operacyjnym. "Będę do tego wielokrotnie wracał w czasie procesu. Ten fakt jest bardzo ważny, pozwala zobaczyć wszystko we właściwym świetle" - mówi mec. Adamczak. Nie chce powiedzieć nic więcej, bo uważa, że gdyby teraz ujawnił zbyt dużo, mógłby zostać odsunięty od procesu.

W zasadzie tylko jedno jest pewne: To będzie bardzo trudny proces. Nie ma świadków zdarzenia. Istnieją tylko poszlaki, czyli dowody pośrednie. Ale w takich procesach, wbrew obiegowym opiniom, również zapadają wyroki skazujące. Żeby oskarżony został uznany za winnego, obciążające go poszlaki muszą się jednak ułożyć w logiczną całość. Czyli chodzi o to, że na ich podstawie powstanie jedyna możliwa do racjonalnego zaakceptowania wersja wydarzeń, którą przyjmie sąd — mówi cytowany przez autorkę prof. dr hab. Piotr Kruszyński, specjalista prawa karnego.

Więcej o szczegółach tej bulwersującej sprawy w najnowszym numerze tygodnika "wSieci".

APA

"wSieci"