Białoruś czasowo wstrzymuje przesył ropy do Polski - tak informują rosyjskie i białoruskie media. "To prawda, ale nie ma w tym żadnej sensacji" - twierdzi polska strona.

"Od godz. 12:00 w dniu dzisiejszym, Homeltransnafta wstrzymuje transport na 96 godzin w kierunku Adamowo-Zastawy w celu przeprowadzenia zaplanowanych prac na białoruskim odcinku rurociągu Przyjaźń" - powiedział dziennikarzom rzecznik Transnieftu Igor Diomin.

To wstrzymanie jest rutynowe i jest związane z remontem ropociągu Przyjaźń. Potrwa do 12 czerwca. Spółki takie jak Orlen są na to gotowe.

Wstrzymanie tłoczeń jest zgodne z przekazanym przez Transnieft miesięcznym harmonogramem. (...) Przerwy technologiczne w dostawach ze Wschodu, trwające 1-3 dni są rutynowe i występują praktycznie w każdym miesiącu, o czym PERN jest informowane - przekonuje Katarzyna Krasińska, rzeczniczka spółki PERN zarządzającej przebiegającymi przez Polskę rurociągami.

8 maja pojawiły się doniesienia, że Transnieft skoryguje grafik dostaw rurociągiem Przyjaźń z powodu problemów w przepompowni Budkowice na Słowacji. Koncern oświadczył, że problemy techniczne jednego z odbiorców surowca spowodowały spadek dostaw przez Budkowice, który ma się utrzymać przez dwie doby. 

Pozostaje więc pytanie: po co Rosjanie piszą że "Białoruś wstrzymuje dostawy do Polski", jakby chodziło o zemstę Alaksandra Łukaszenki za naszą współpracę z opozycją? Eksperci przekonują, że najwyraźniej kremlowskie media próbują w ten sposób podgrzać atmosferę i zaognić konflikt.

Opracowanie: