Duża część osób dbających o bezpieczeństwo Nicolasa Maduro została zabita podczas amerykańskiego nalotu, który doprowadził do pojmania prezydenta Wenezueli - powiedział w niedzielę wenezuelski minister obrony gen. Vladimir Padrino, cytowany przez agencję Reutera. Tymczasem w sobotnim ataku Stanów Zjednoczonych na Wenezuelę zginęło co najmniej 40 osób, wśród nich żołnierze i cywile - twierdzi dziennik "New York Times", powołując się na wenezuelskiego oficjela. Padrino przekazał również, że "siły zbrojne zostały aktywowane w całym kraju", aby zagwarantować suwerenność.

  • USA przeprowadziły operację, w której pojmano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę, uderzając jednocześnie w strategiczne obiekty wojskowe w Caracas.
  • W wyniku ataku zginęło co najmniej 40 osób - twierdzi "New York Times".
  • Duża część członków ochrony Maduro została zabita - przekazał wenezuelski minister obrony Vladimir Padrino.
  • Wiceprezydent Delcy Rodriguez została uznana przez siły zbrojne Wenezueli za tymczasowego prezydenta.
  • Maduro i jego żona zostali przewiezieni do USA i osadzeni w surowym areszcie w Nowym Jorku. Mają usłyszeć zarzuty związane m.in. z przestępczością narkotykową i terroryzmem.
  • Więcej aktualnych informacji znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Ochrona Maduro zabita?

Podczas operacji sił specjalnych USA w nocy z piątku na sobotę pojmano prezydenta Wenezueli Nicolasa Maduro i jego żonę Cilię Flores. W tym samym czasie Stany Zjednoczone uderzyły m.in. w obiekty wojskowe Wenezueli - wynika z doniesień amerykańskich mediów.

W wyniku sobotniego ataku zginęło co najmniej 40 osób - twierdzi "New York Times", powołując się na niewymienionego z nazwiska, wysokiego rangą wenezuelskiego urzędnika. Wśród ofiar mają być zarówno żołnierze, jak i cywile.

Tymczasem minister obrony Wenezueli gen. Vladimir Padrino stwierdził w niedzielę, że duża część osób dbających o bezpieczeństwo Nicolasa Maduro została zabita w wyniku amerykańskiego nalotu - oznajmił w telewizyjnym oświadczeniu. Padrino nie podał jednak dokładnej liczby ofiar śmiertelnych.

Minister w swoim wystąpieniu także poparł deklarację wiceprezydent Delcy Rodriguez jako tymczasowej prezydent. Przekazał też, że "siły zbrojne zostały aktywowane w całym kraju", aby zagwarantować suwerenność.

Armia uznała przejęcie obowiązków przez wiceprezydentkę

Siły zbrojne Wenezueli uznały przejęcie przez wiceprezydentkę Delcy Rodriguez obowiązków prezydenta po uprowadzeniu Nicolasa Maduro - przekazał gen. Padrino.

Minister wspomniał o decyzji Najwyższego Trybunały Sprawiedliwości o wyznaczeniu Rodriguez na pełniącą obowiązki prezydenta, a co za tym idzie - przekazaniu jej wszystkich uprawnień i kompetencji głowy państwa.

Dodał, że armia popiera wydany wcześniej dekret o wprowadzeniu stanu zewnętrznego zagrożenia.

USA zaatakowały Wenezuelę

W sobotę ok. godz. 2:00 czasu lokalnego (godz. 7:00 czasu polskieg) w Caracas, stolicy Wenezueli, słychać było eksplozje i nisko przelatujące śmigłowce. Władze tego południowoamerykańskiego kraju oskarżyły USA o atak i wprowadziły stan wyjątkowy.

Według doniesień medialnych zaatakowano m.in. Fort Tiuna w Caracas, gdzie mieści się resort obrony - podał portal Infobae, na podstawie analiz doniesień z serwisów społecznościowych.

Wśród celów najprawdopodobniej znalazła się również baza lotnicza La Carlota w stolicy oraz szkoła wojskowa w mieście La Guaira. Władze Wenezueli poinformowały o ofiarach wśród żołnierzy i cywili.

Kilka godzin później prezydent USA Donald Trump potwierdził we wpisie na portalu Truth Social, że Stany Zjednoczone stoją za atakiem na Wenezuelę, a Nicolas Maduro wraz z żoną Cilią Flores zostali pojmani i wywiezieni z kraju.

Zostali zaskoczeni w czasie snu

Za pojmaniem Nicolasa Maduro wraz z żoną mieli stać amerykańscy komandosi z z elitarnej jednostki sił specjalnych Delta Force - przekazała telewizja CNN. Mundurowi zaskoczyli prezydenta Wenezueli z żoną, kiedy ci spali. Następnie wyciągnęli ich z sypialni, pojmali i umieścili na pokładzie okrętu USS Iwo Jima, którym opuścili oni kraj.

W tej operacji nie zginął żaden amerykański żołnierz - potwierdził prezydent USA Donald Trump podczas sobotniej konferencji.

Maduro i jego żona zostali oskarżeni w USA o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem - przekazała prokurator generalna USA Pam Bondi. Będą oni sądzeni w Nowym Jorku.

Maduro w areszcie w USA

W sobotę wieczorem Nicolas Maduo i jego żona zostali przetransporotowani do USA, gdzie trafili do aresztu Metropolitan Detention Center w Nowym Jorku.

Jak podkreślają media, ośrodek na nowojorskim Brooklynie to "piekło na ziemi". Panujące tam warunki określane są jako niehumanitarne. Uważany jest za jeden z najcięzższych aresztów w USA.

Wielu aresztowanych mówiło o "barbarzyńskich" warunkach panujących w więzieniu. Jeden z więźniów stwierdził, że do pchnięć nożem dochodzi tam "przynajmniej kilka razy w tygodniu".

W mediach pojawiło się też nagranie z zakładu, na którym widać karaluchy w jedzeniu, rozbite lampy i pleśń w prysznicach.

Zarzuty dla Maduro

Nicolas Maduro ma stanąć przed sądem i formalnie usłyszeć zarzuty w poniedziałek - twierdzi telewizja NBC.

Na Maduro i jego żonie Cilii Flores ciążą cztery zarzuty, w tym uczestnictwa w zmowie narkoterroryzmu. Prezydent Weneuzueli jest oskarżony m.in. o wieloletnie prowadzenie przemytu kokainy do USA.

Obok samego Maduro, zarzuty postawiono jego żonie Cilii Flores, synowi Nicolasowi Ernesto Maduro, obecnemu ministrowi sprawiedliwości Diosdado Cabello i jego poprzednikowi Ramonowi Rodriguezowi Chacinowi oraz przywódcy gangu Tren de Aragua Nino Guerrero.