Pracownicy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych wychodzą przed budynki w całej Polsce, aby wesprzeć protestujących związkowców w Warszawie. Związkowcy ZUS-u - przypominamy - domagają się rozmów z ministerstwem finansów w sprawie podwyżek płac i poprawy warunków pracy.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Z protestującymi związkowcami rozmawiał warszawski reporter RMF FM Kacper Wróblewski.

Potwierdzili mu, że kolejne oddziały ZUS-u solidaryzują się z protestującymi.

Na kilkanaście minut swoją pracę przerwali m.in. pracownicy w Drawsku Pomorskim, Płocku, Sanoku, Bielsku-Białej, Oławie, którzy wyszli przed budynki z transparentami.

Jak powiedziała naszemu dziennikarzowi Beata Wójcik, przewodnicząca związku zawodowego pracowników ZUS, protest w Warszawie będzie trwał, dopóki ktoś z resortu finansów nie wyrazi chęci wysłuchania postulatów.

Mamy zapewniania ze strony rodziny, że nas będą wspierać i zamierzamy te święta tu spędzić - poinformowała.

Rzecznik prasowa związku zawodowego pracowników ZUS Marta Markun nie wyklucza, że protest może się zaostrzyć. Jeżeli prawo w danym momencie pozwali nam na podejmowanie innych kroków, oczywiście będziemy je podejmować. Chyba że się dogadamy, to wtedy rozejdziemy się w zgodzie i pójdziemy pracować - podsumowała.

Ostatnia propozycja podwyżki, którą zaproponowano związkowcom to 200 złotych brutto. Na takie warunki związkowcy się nie zgadzają. 

Odpowiedzialność, mnóstwo pracy, ciągła gonitwa, kolosalny stres i właściwie brak pieniędzy - tak Marta Markun opisywała problemy pracowników Zakładu we wcześniejszej rozmowie z RMF FM. Dodała też, że pracownicy notorycznie robią nadgodziny.