Protest okupacyjny w centrali ZUS w Warszawie. Przedstawiciele 12 związków zawodowych dzisiejszą noc spędzą w budynku Zakładu Ubezpieczeń Społecznych przy ul. Szamockiej. Pracownicy domagają się rozmów z ministrem finansów w sprawie podwyżek i poprawy warunków pracy.

Jak informuje reporter RMF FM Jakub Rybski, dziś związkowcy spotkali się z zarządem ZUS-u w sprawie negocjacji wzrostu funduszu wynagrodzeń dla pracowników. Zgodnie z ustawą budżetową wzrost ten powinien wynieść 3 proc.

Propozycja, którą usłyszeliśmy zbiła nas z nóg - mówi Marta Markun ze związku zawodowego pracowników ZUS-u. Wspomnianą propozycją było 180 zł brutto dla osób na etacie.

Jak zaznacza Markun, po tej propozycji przelała się szala goryczy, dlatego związkowcy postanowili porozmawiać o niskich wynagrodzeniach i słabych podwyżkach bezpośrednio z przedstawicielami resortu finansów.

Jak się okazało, to nie jedyny problem w ZUS-ie, ponieważ pracownicy notorycznie robią nadgodziny. Odpowiedzialność, mnóstwo pracy, ciągła gonitwa, kolosalny stres i właściwie brak pieniędzy - dodaje Marta Markun.

Około trzydziestu związkowców w siedzibie ZUS-u zostanie co najmniej do rana - przekazał nasz reporter.