"Straciliśmy charakter partii konserwatywnej i prounijnej. Zamiast tego coraz częściej skupiamy się na działaniach taktycznych, próbując odzyskać wyborców. To nie jest właściwa droga" - mówi w rozmowie z RMF FM Jacek Włosowicz, senator klubu PiS. O polityku zrobiło się głośno po wczorajszym udziale w programie "Tak jest" w TVN24. Jacek Włosowicz skrytykował w nim Prawo i Sprawiedliwość za to, w jakim kierunku podąża ugrupowanie. Przyznał, że stało się ono "partią nacjonalistyczną".
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Jacek Włosowicz nie należy do PiS. Politykiem tej partii był do 2011 r. Później wstąpił do założonej przez Zbigniewa Ziobrę Solidarnej Polski, z czasem przekształconej w Suwerenną Polskę. Opuścił ugrupowanie w 2022 r. W Senacie zasiada od 11 lat. Za każdym razem startował z list Prawa i Sprawiedliwości.
W lutym wyłamał się podczas głosowania nad ustawą wdrażającą w Polsce unijny program SAFE i jako jedyny członek klubu senackiego PiS był za jej przyjęciem.
Dziś jest rozgoryczony tym, co dzieje się w Prawie i Sprawiedliwości. Chciałbym, żeby to była taka formacja, jak 25 lat temu, gdy zaczynaliśmy. Oczywiście polityka wymaga elastyczności, ale w sprawach fundamentalnych powinniśmy pozostać wierni swoim ideałom - mówi senator w rozmowie z dziennikarzem RMF FM Michałem Radkowskim.
Jednym z kluczowych punktów, które - zdaniem Włosowicza - muszą pozostać niezmienne, jest miejsce Polski w strukturach zachodnich. Nie powinniśmy stawiać żadnych znaków zapytania co do naszej obecności w Unii Europejskiej. Tu jest nasze miejsce i polska prawica powinna się tego twardo trzymać - podkreśla.
Polityk krytycznie ocenia ewolucję własnego środowiska politycznego w ostatnich latach. Straciliśmy charakter partii konserwatywnej i prounijnej. Zamiast tego coraz częściej skupiamy się na działaniach taktycznych, próbując odzyskać wyborców. To nie jest właściwa droga - mówi. A tak właśnie ocenia wybór Przemysława Czarnka na kandydata na premiera z ramienia PiS i jego radykalne opinie, które wygłasza w ostatnich dniach na spotkaniach z wyborcami.
Włosowicz pytany, czy zaostrzenie przekazu i przesuwanie narracji w stronę bardziej radykalnych haseł nie jest odpowiedzią na spadające notowania PiS i próbę odzyskania elektoratu, odpowiada, że nie jest wcale przekonany, czy to pomoże w rywalizacji z ugrupowaniami po prawej stronie sceny politycznej. Historia pokazuje, że jeżeli odchodzi się od własnych korzeni, to źle się to kończy. Problem nie leży w tym, że trzeba zaostrzyć przekaz - ocenia. Zamiast spokojnego, konsekwentnego konserwatyzmu coraz częściej pojawiają się emocje i przekaz obliczony na szybki efekt. To może przynosić chwilowe korzyści, ale długofalowo jest ryzykowne - uważa.
Senator nie ukrywa, że w jego środowisku wciąż brakuje dziś refleksji po ostatnich wyborach parlamentarnych jesienią 2023 roku. Prawo i Sprawiedliwość co prawda je wygrało, ale nie stworzyło koalicji i władzę musiało oddać. Zamiast wyciągać wnioski, udajemy, że nic się nie stało i próbujemy odzyskać władzę tymi samymi metodami. To nie zadziała. Nie można iść do przodu, nie zastanawiając się nad tym, co poszło nie tak. Potrzebna jest refleksja i powrót do tego, co było naszą siłą - stwierdza.
Mimo krytycznych uwag polityk nie deklaruje na razie zmiany barw politycznych. Nie zamierzam opuszczać klubu PiS. Jestem związany z tym środowiskiem od lat i chciałbym, żeby wróciło na właściwą drogę - podkreśla. Jak dodaje, jego celem nie jest publiczne narzekanie, lecz próba zwrócenia uwagi na problemy i wskazanie możliwych rozwiązań. Staram się pokazać, jak ulepszyć tę maszynę, która - choć się zepsuła - wciąż może działać lepiej - tłumaczy.
Ostatnie opinie senatora nie podobają się politykom PiS. No to niech idzie do Koalicji Obywatelskiej, do Donalda Tuska. Gdyby to ode mnie zależało, to bym doprowadził do tego, żeby został wykluczony z naszego klubu parlamentarnego - powiedział dziś na antenie radia RMF24 Janusz Kowalski w rozmowie z Kacprem Wróblewskim.
Na razie rzecznik Prawa i Sprawiedliwości nie komentuje wypowiedzi Jacka Włosowicza.


