"Wystąpiłem z wnioskiem do ministra infrastruktury o to, by kierowcy cystern mogli pracować dłużej" - mówił w Porannej rozmowie w RMF FM Miłosz Motyka - szef resortu energii. Nowe zasady weszły już w życie i będą obowiązywać do 4 kwietnia.

W Monitorze Polskim ukazało się obwieszczenie ministra infrastruktury, dotyczące dziennego czasu pracy kierowców cystern. Wynika z niego, że od 6 marca do 4 kwietnia został on wydłużony do 11 godzin.

"Tygodniowy czas prowadzenia pojazdu nie może przekroczyć 60 godzin; łączny czas prowadzenia pojazdu w ciągu dwóch kolejnych tygodni nie może przekroczyć 96 godzin" - wyjaśniono. 

Według nowych zasad kierowca, który prowadził cysternę przez 5,5 godziny, ma prawo do przerwy trwającej co najmniej czterdzieści pięć minut. "Stosowanie tymczasowych odstępstw, (...), nie może powodować pogorszenia warunków pracy kierowców i poziomu bezpieczeństwa ruchu drogowego" - czytamy w obwieszczeniu. 

Minister oskarża opozycję o wzbudzanie paniki

Nowe zasady to odpowiedź na sytuację na rynku paliw, która jest związana z konfliktem na Bliskim Wschodzie. Jesteśmy przygotowani na każdy scenariusz. Wzrost liczby klientów na stacjach wynikał przede wszystkim z tego, że ludzie obawiali się, że paliwa może zabraknąć. Tego ryzyka nie ma na ten moment - zapewniał w RMF FM minister energii Miłosz Motyka. 

Lokalnie do przerw w dostawach może dochodzić z powodu paniki, którą wzbudzali także nieodpowiedzialni politycy opozycji - zauważył gość Tomasza Terlikowskiego. 

Dopytywany o turystykę paliwową Motyka przyznał, że na zachodzie kraju widać większy ruch na stacjach paliw. Nie zagraża to dzisiaj podaży surowca, ale jest (widoczny - przyp. red.) dość znacznie - przyznał szef resortu energii. Jednocześnie zapewnił, że nie ma planów wprowadzania reglamentacji paliwa. 

"Paliwa nie zabraknie"

Ceny amerykańskiej ropy West Texas Intermediate (WTI) przekroczyły w niedzielę poziom 100 dolarów za baryłkę po raz pierwszy od marca 2022 roku. Ten sam poziom przebiła cena ropy Brent, stanowiącej globalny punkt odniesienia.

Główna przyczyna tak dużego skoku cen to poza oczywiście blokadą Cieśniny Ormuz nasilające się ataki na infrastrukturę naftową kluczowych producentów w regionie Bliskiego Wschodu, co powoduje ograniczenia w produkcji i przerobie ropy naftowej - tłumaczył w Radiu RMF24 Rafał Zywert, analityk rynku paliw BM Reflex. 

Pojemności magazynowe są ograniczone. Jeżeli przez Cieśninę Ormuz przepływa nam dziennie 15 milionów baryłek dziennie ropy naftowej i około 5 milionów baryłek dziennie produktów naftowych to realnym jest, że po kilkunastu dniach może być problem z magazynowaniem tak dużych ilości - analizował ekspert. 

Zywert komentował też aktualny poziom cen na polskich stacjach paliw. Tu działa naturalny mechanizm rynkowy. Zaniżanie cen spowoduje, że tego paliwa nie będzie. Ceny muszą być rynkowe i realne, a w tej chwili niestety tak nam się kształtują na rynkach - opisywał. 

Złą informacją jest fakt, że płacimy coraz drożej, ale dobrą może być to, że paliwa nie zabraknie - dodał gość Radia RMF24. 

Po jeszcze więcej informacji odsyłamy Was do naszego internetowego Radia RMF24

Słuchajcie online już teraz!

Radio RMF24 na bieżąco informuje o wszystkich najważniejszych wydarzeniach w Polsce, Europie i na świecie.