Choć do letnich igrzysk olimpijskich w Los Angeles pozostały ponad dwa lata, to już teraz w Polskim Związku Żeglarskim szykują się do zmian, które tam nastąpią. Poszczególne wyścigi mają być krótsze a przez to bardziej dynamiczne. Z jednej strony oznaczać to ma więcej emocji dla kibiców, ale z drugiej wymusza to zmiany w treningu, bez których straci się szansę na rywalizację z najlepszymi. O szczegółach opowiedział były olimpijczyk Piotr Myszka - obecnie menedżer przygotowań olimpijskich w PZŻ.

  • Polscy żeglarze już przygotowują się do igrzysk olimpijskich w Los Angeles 2028, mimo że do wydarzenia pozostały ponad dwa lata.
  • World Sailing, światowa federacja żeglarska, wprowadza krótsze i bardziej dynamiczne wyścigi dla większych emocji.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.

Większość naszych żeglarzy jeszcze trenuje, ale już teraz - wyjątkowo szybko - rozpoczęła się pierwsza impreza mistrzowska. W Portugalii trwają Mistrzostwa Europy w klasie 470.

To bardzo wyjątkowe, by mistrzostwa odbywały się już w marcu. Pozostałe klasy rozpoczną regaty Pucharu Świata już niebawem na Majorce. Później kolejne klasyczne miejsce - francuskie Hyeres. Co roku nasi żeglarze sprawdzają tam, jak wyglądają na tle czołówki światowej. Imprezy mistrzowskie zaplanowano w większości klas na maj i na wrzesień - opowiada Piotr Myszka.

Już w poprzednim roku sprawdzono warunki pogodowe, wiatrowe na olimpijskim akwenie. Badano, jak zachowuje się tam woda. Wszystko po to, by jak najlepiej zaplanować przygotowania i dysponować wiedzą, która przyda się w kontekście treningów przed igrzyskami. Kluczowe zmiany dla olimpijskiej rywalizacji szykuje jednak światowa federacja, czyli World Sailing. Poszczególne wyścigi mają być krótsze, a dzięki temu bardziej dynamiczne. To jednak przekłada się wprost na formę żeglarskiego treningu.

Krótkie i dynamiczne wyścigi powodują, że trzeba było przemodelować przygotowania fizyczne. Ten element fizyczności w bardzo krótkich wyścigach będzie odgrywał bardzo dużą rolę. Oczywiście poza umiejętnościami taktyczno-żeglarskimi. W zeszłym roku wprowadziliśmy więc szereg zmian w szkoleniu. Element fizyczności oczywiście był obecny, ale teraz jego rola rośnie. Bardzo dużą rolę przywiązaliśmy do tego, by zawodników i trenerów przestawić na to nowe myślenie. Zawsze jest grupa, która ma trochę odmienne zdanie, swoje przemyślenia. W ich przypadku adaptacja do nowych warunków trwa nieco dłużej. Natomiast nawet ci najbardziej sceptyczni widząc efekty zaczynają podążać tą samą ścieżką. Myślę, że dziś nikt nie ma już wątpliwości. Pokazaliśmy plusy tych zmian. Wszyscy idą już w jedną stronę - opowiada Myszka pełniący funkcję menedżera przygotowań olimpijskich.

A kto za ponad dwa lata może włączyć się do olimpijskiej walki o medale? To oczywiście wróżenie z fusów, ale na dziś najważniejszymi postaciami naszego żeglarstwa pozostają: Agata Barwińska (klasa ILCA 6) czy Paweł Tarnowski (IQFoil). Piotr Myszka zwraca też uwagę na młodą załogę Mikołaj Staniul/Jakub Sztorch (klasa 49’er) oraz na Agnieszkę Skrzypulec i Szymona Wierzbickiego. Oboje startują obecnie w zmienionej klasie 470 w formule mikst.

Jest spora grupa młodych zawodników IQFoil czy kitesurfingu, którzy mają po 18-19 lat. W tych klasach to młodzi szybko osiągają wyniki. Na igrzyskach w Paryżu właśnie tacy sportowcy stawali na olimpijskim podium. Potencjalnie ta nasza młodzież może szybko doskoczyć do czołówki. A kto wie - może za dwa lata walczyć już o najwyższe pozycje. To możliwe i widzimy to na przykładzie innych państw. Zmieniliśmy trochę podejście do szkolenia tak, by wzmocnić w nich przekonanie, że za dwa lata realnie mogą pojechać na igrzyska - podkreśla Piotr Myszka.