Miłosz Motyka, pytany w Porannej rozmowie w RMF FM o zagrożenie nadmiernego wywozu paliw z Polski w związku z obniżkami cen, powiedział, że rząd obserwuje sytuację, ale takiego zagrożenia obecnie nie widzi. Minister energii dodał jednak, że jeżeli turystyka paliwowa będzie się nasilała, to rząd nie wyklucza działań związanych z ochroną naszego rynku. "Wachlarz jest dość szeroki" - wyjaśnił Motyka.
Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.
W życie weszło rozporządzenie ministra finansów o obniżce akcyzy na benzynę, oleje napędowe oraz biopaliwa. Opublikowane zostało też obwieszczenie w sprawie maksymalnych cen paliw na stacjach. Wynika z niego, że od wtorku benzyna 95 ma kosztować nie więcej niż 6,16 zł za litr, benzyna 98 - 6,76 zł, a olej napędowy - 7,60 zł.
Minister energii przyznał, że w związku z obniżką cen paliw może pojawić się zjawisko tzw. turystyki paliwowej. Może to doprowadzić do ograniczenia dostępności paliwa na stacjach. Motyka zaznaczył jednak, że obecnie nie widać takiego trendu. Jeżeli chodzi o cenę na stacjach, ona jest determinowana i powiązana także sytuacją albo w dużej mierze sytuacją, która ma miejsce na rynkach światowych. Nie ma ręcznego sterowania cen. Jesteśmy od sytuacji na Bliskim Wschodzie w jakiś sposób uzależnieni. Natomiast jeżeli chodzi o mechanizm wyliczania ceny maksymalnej, to on jest pochodną sytuacji na rynku - powiedział Motyka w Porannej rozmowie w RMF FM.


