InPost zniknie z giełdy w Amsterdamie? Spółka, która otrzymała propozycję przejęcia wszystkich akcji, powołała specjalny zespół do analizy potencjalnej transakcji. Szefowa Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych Anna Wnuk wskazuje, że wycofanie InPostu z parkietu byłoby kolejnym przypadkiem delistingu dużej polskiej firmy, co może mieć konsekwencje dla inwestorów i wizerunku rynku kapitałowego.
- InPost otrzymał propozycję przejęcia wszystkich akcji; powołano specjalny zespół do analizy tej transakcji.
- Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest - jak zauważa ekspertka - wycofanie spółki z giełdy.
- Potencjalne wycofanie InPostu z giełdy może negatywnie wpłynąć na wizerunek rynku kapitałowego i ograniczyć możliwości inwestycyjne dla inwestorów indywidualnych oraz funduszy.
- Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
InPost poinformował we wtorek, że otrzymał wstępną propozycję przejęcia wszystkich akcji spółki. Notowana na giełdzie w Amsterdamie spółka odmówiła komentarza, podała tylko, że powołany został specjalny zespół złożony z członków rady nadzorczej i zarządu InPostu, który ma przeanalizować wszystkie aspekty potencjalnej transakcji. Spółka zapewnia, że przy podejmowaniu decyzji w sprawie ewentualnej transakcji uwzględnione zostaną interesy spółki oraz wszystkich jej interesariuszy.
Według szefowej Polskiego Stowarzyszenia Inwestorów Kapitałowych Anny Wnuk najbardziej prawdopodobnym scenariuszem w przypadku InPostu jest delisting, czyli wycofanie spółki z giełdy. Byłby to kolejny po Comarchu przypadek tego typu strategii.
Decyzję o wycofaniu z giełdy podejmuje się z różnych powodów, np. w celu restrukturyzacji lub dla wdrożenia nowej strategii rozwoju, której inwestorzy ani spółka nie chcą ujawniać publicznie ze względu na konkurentów - wyjaśniła ekspertka.
Zapytana, jaki może być odbiór kolejnego po Comarchu delistingu, powiedziała, że może to stanowić problem wizerunkowy dla giełdy jako miejsca pozyskiwania kapitału dla firm rozwiniętych. Ponadto - jak wskazała - z dobrych wyników InPostu korzystali również inwestorzy indywidualni i fundusze inwestycyjne zarządzające oszczędnościami Polaków, które po wyjściu spółki z giełdy stracą tę możliwość.
Anna Wnuk, powołując się na doniesienia prasowe, stwierdziła, że jednym z zainteresowanych transakcją jest amerykański fundusz Advent International Corporation z siedzibą w Bostonie, który był kiedyś właścicielem InPostu, a obecnie jest jego mniejszościowym akcjonariuszem (6,50 proc. akcji). Ekspertka nie wykluczyła też, że Advent International Corporation chce stworzyć konsorcjum wspólnie z drugim akcjonariuszem InPostu, czyli czeską grupą PPF (28,75 proc. akcji).
Ekspertka uważa, że wycofanie spółki z notowań publicznych, jeśli do niego dojdzie, mogłoby świadczyć o tym, że spółka ma inny plan na rozwój i potrzebuje aktywnego wsparcia funduszy private equity do realizacji nowej strategii.
W ocenie rozmówczyni PAP Rafał Brzoska, który jest twórcą, prezesem i akcjonariuszem InPostu (12,49 proc.), na pewno zna szczegóły złożonej oferty. Zakładam, że wspólnie z członkami zarządu i radą nadzorczą podejmie słuszne decyzje w tej sprawie - powiedziała. Pan Brzoska jest twarzą tej spółki i na pewno straciłaby ona na wartości, gdyby planowane działania odbywały się bez jego zaangażowania - dodała.
Głównymi akcjonariuszami InPostu są: PPF Group (28,75 proc.); A&R Investments, czyli wehikuł inwestycyjny Rafała Brzoski (12,49 proc.); Advent International Corporation (6,50 proc.) oraz Norges Bank (5,01 proc.). Poniżej progu 5 proc. pakiety akcji InPostu ma m.in. szereg polskich funduszy inwestycyjnych.


