"To porażka Aleksandra Miszalskiego, który jest przedstawicielem KO. To jest czerwona kartka, którą trzeba umieć przyjąć z pokorą" - tak wyniki referendum w Krakowie skomentował w Rozmowie o 7:00 w Radiu RMF24 poseł Polski 2050 Paweł Śliz, mieszkaniec Krakowa. "Pan prezydent Miszalski podjął bardzo dużo niedobrych decyzji z małym udziałem konsultacji obywateli" - ocenił nasz gość, odnosząc się jeszcze do sondażu late poll. W trakcie programu nadeszły oficjalne wyniki - wiadomo już, że Miszalski żegna się z ratuszem, a referendum ws. odwołania rady miasta jest nieważne.
W niedzielę Krakowianie zagłosowali w referendum. Zgodnie z protokołami wyników, wywieszonymi w poniedziałek rano przez Miejską Komisję ds. Referendum Aleksander Miszalski został odwołany z urzędu prezydenta miasta Krakowa. Za odwołaniem go zagłosowało 171 581 mieszkańców. Rada Miasta Krakowa nie została odwołana z powodu braku wystarczającej frekwencji.
W rozmowie z Piotrem Salakiem Paweł Śliz przyznał, że wyniki krakowskiego referendum to czerwona kartka dla koalicji rządzącej. Ja jestem Krakusem, dla mnie najważniejszy jest Kraków - zaznaczył.
Śliz nie chciał powiedzieć, czy wziął udział w referendum. Stwierdził jedynie, że nie głosował za odwołaniem Aleksandra Miszalskiego.
Teraz najważniejsze jest to, żeby znaleźć dobrego kandydata, żeby Kraków został obroniony - ocenił poseł. Po czerwonej kartce trzeba umieć ją przyjąć z pokorą, umieć przełożyć drużynę i wygrać mecz - uważa Paweł Śliz.
Pytany o to, czy Aleksander Miszalski został porzucony przez koalicję rządzącą, Paweł Śliz odpowiedział, że decyzje dotyczące kampanii podejmował sztab związany z prezydentem Krakowa. To była decyzja sztabu antyreferendalnego zbudowanego wokół Aleksandra Miszalskiego. To oni podejmowali decyzje. Niech oni podejmą teraz odpowiedzialność za te decyzje, które podjęli - mówił polityk Polski 2050.
Dopytywany, czy błędem było nawoływanie do bojkotu referendum, Paweł Śliz stwierdził, że największym problemem był brak dialogu z mieszkańcami. Błędem jest to, że nie było rozmowy z mieszkańcami. To jest podstawowy błąd. W mojej ocenie ruch referendalny został zbagatelizowany przez pana prezydenta - powiedział.
Jak podkreślił, Kraków "potrzebuje dyskusji i rozmowy", a mieszkańcy nie czuli się wysłuchani. Były spotkania z panem prezydentem na tak zwanej ławeczce, gdzie próbował rozmawiać z mieszkańcami, ale wydaje mi się, że ten głos mieszkańców do pana prezydenta nie docierał - ocenił Śliz.
Poseł Polski 2050 przyznał, że wynik referendum jest politycznym ciosem dla obozu rządzącego. To jest klęska przede wszystkim dla Koalicji Obywatelskiej, która miała tutaj prezydenta. To jest klęska dla Lewicy, która wraz z koalicją ma Radę Miasta Krakowa - powiedział, jeszcze zanim poznaliśmy oficjalne ogłoszenie komisji wyborczej, z którego wynika, że referendum w sprawie odwołania rady miasta jest nieważne ze względu na zbyt niską frekwencję.
Według Śliza porażkę ponosi także cały sztab przeciwników referendum. To jest także klęska całego sztabu antyreferendalnego, który nie przygotował odpowiedniej kampanii, żeby referendum nie doprowadziło do odwołania Aleksandra Miszalskiego - dodał.
W rozmowie pojawił się także temat nieobecności premiera Donald Tusk w kampanii referendalnej w Krakowie. Paweł Śliz ocenił, że przyjazd szefa rządu mógłby pomóc Aleksandrowi Miszalskiemu. Jeżeli jest silny lider i silny lider przyjeżdża do drugiego największego miasta w Polsce popierać swojego prezydenta, byłaby to dobra droga - powiedział.
Paweł Śliz odniósł się do interwencji służb w mieszkaniu matki prezydenta Karola Nawrockiego. Polityk podkreślił, że angażowanie służb w fałszywe zgłoszenia jest skrajną nieodpowiedzialnością. Obrzydliwe jest to, że ktoś sobie robi żarty z tak poważnej sytuacji, angażuje służby, angażuje straż pożarną, która mogłaby nieść pomoc komuś innemu - mówił.
Dla durnych żartów angażowanie straży pożarnej, policji i pogotowia ratunkowego jest skrajnym wyrazem nieodpowiedzialności - dodał.
Pytany, czy za sprawą mogą stać rosyjskie wpływy, odpowiedział, że "nie, to jest głupi żart. Nie szedłbym aż tak daleko, nie siałbym tutaj dezinformacji".
Przewodniczący klubu Polski 2050 odniósł się również do dyskusji dotyczącej zrównania wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn po wypowiedziach Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz. Nikt nie zamierza zrównywać wieku emerytalnego (...). Nie ma teraz przestrzeni na to, żeby zrównywać wiek emerytalny - zaznaczył.
Jednocześnie podkreślił, że trudnych tematów nie można ignorować. Jeżeli jakiś temat jest trudny, nie można zamiatać go po prostu pod dywan. Rozmawiać trzeba. Podejmować decyzje? Daleka droga do tego - powiedział.
Paweł Śliz zapowiedział również walkę o poprawki do przepisów dotyczących najmu krótkoterminowego. Mieszkańcy mają prawo decydować, czy za moją ścianą odbywa się impreza, czy moje dzieci mogą spać - argumentował.
Polityk podkreślił, że Polska 2050 będzie domagać się skrócenia vacatio legis i większych uprawnień dla wspólnot mieszkaniowych. To są warunki, które chcemy, żeby zostały do tej ustawy doprowadzone - powiedział.


