"Jak znam naszego premiera, to absolutnie nie zgodziłby się na taką kandydaturę' – mówił Gość Krzysztofa Ziemca w RMF FM Marcin Horała pytany o to, czy kandydatem na ambasadora USA mógłby zostać Nikodem Rachoń, brat Michała Rachonia. Wcześniej Horała podkreślał, że Nikodem Rachoń i Marcin Przydacz byli "szerpami", którzy z administracją USA wypracowywali decyzję o wysłaniu do Polski 5 tys. amerykańskich żołnierzy.

Bardzo dobrze by było, gdyby rząd wrócił do dobrego obyczaju, który panował w Polsce przez kilkadziesiąt lat przy różnych prezydentach i rządach, często skłóconych, że nominacje są najpierw nieoficjalnie uzgadniane między rządem a prezydentem. Potem już do Sejmu i na nominacje idą uzgodnione kandydatury - podkreślał poseł.

Jednocześnie Horała wskazywał, że "za sukces" ws. amerykańskich wojsk odpowiada Karol Nawrocki. Dopytywany czy personalizowanie takich decyzji to dobry ruch, mówił: Dużo lepiej byłoby, gdyby decyzja nie wynikała z personalnych relacji. Ale dużo lepiej, że ona jest - nawet jeśli wynika z personalnych relacji - niż gdyby jej nie było.

Wkrótce pełne omówienie rozmowy. 

Jeśli nie chcesz, aby nie umknęła Ci jakakolwiek Rozmowa w RMF FM, subskrybuj nasz kanał na YouTube: https://www.youtube.com/@RMF24Video.

Opracowanie: