Samolot Królewskich Sił Powietrznych (RAF), którym leciał brytyjski minister obrony John Healey, doświadczył zagłuszenia sygnału GPS podczas lotu w pobliżu granicy z Rosją, poinformował w niedzielę "The Times". Źródło w resorcie obrony określiło sytuację jako "nierozważną" ingerencję.
- Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
"The Times" podaje, że do groźnej sytuacji doszło w czwartek, gdy John Healey wracał z Estonii. W bałtyckim kraju spotkał się z brytyjskimi żołnierzami.
"Sygnał satelitarny rządowego samolotu ministra obrony został zakłócony" - przekazał dziennikarz gazety towarzyszący ministrowi na pokładzie samolotu. Smartfony i laptopy nie mogły połączyć się z internetem, a piloci musieli korzystać z innego systemu nawigacyjnego, ponieważ GPS samolotu był wyłączony przez trzy godziny lotu. RAF jest dobrze przygotowany do radzenia sobie z takimi działaniami - przekazało źródło w resorcie, na które powołuje się gazeta.
Nie wiadomo, czy lot ministra był celowo atakowany, ale trasa lotu samolotu Dassault Falcon 900LX była widoczna na stronach internetowych śledzących ruch lotniczy.
Zdaniem gazety, za incydentem stoi Rosja. W 2024 roku samolot, którym leciał ówczesny konserwatywny minister obrony Grant Shapps z Polski, również doświadczył zagłuszenia sygnału GPS podczas lotu w pobliżu rosyjskiej enklawy Kaliningradu. Gazeta powołuje się też na opinię Downing Street, którego zdaniem tego typu zagłuszanie nie jest niczym niezwykłym w pobliżu rosyjskiej enklawy.
Możliwość zakłócania działania GPS - systemu, z którego korzystamy na co dzień do nawigacji - stała się obecnie rutynową częścią współczesnej wojny, a incydenty tego typu są regularnie łączone z Rosją.


