Wszystko wskazuje na to, że przez najbliższe miesiące w Krakowie będzie rządzić komisarz. To skutek niedzielnego referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta Aleksandra Miszalskiego. Choć na razie nie ma oficjalnych wyników, to sondaż late poll nie pozostawia wątpliwości - frekwencja była wystarczająca, a niemal sto procent głosujących opowiedziało się za skróceniem kandydatury włodarza Krakowa. Inicjatorzy niedzielnego głosowania nie kryją radości. Zwracają się też z apelem do mieszkańców Krakowa i premiera Donalda Tuska.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
W niedzielę 24 maja mieszkańcy Krakowa decydowali w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego i rady miasta.
Według badania late poll przygotowanego przez Ogólnopolską Grupę Badawczą Stan360 dla Polsat News,za odwołaniem prezydenta opowiedziało się aż 97,8 procent głosujących, a za odwołaniem rady miasta - 96 procent uczestników referendum.
Sondażowa frekwencja wyniosła 31,8 procent, co oznacza, że referenda są ważne. Wcześniejsze wyniki exit poll wskazywały na 33,4 proc. Margines błędu w sondażach typu exit poll wynosi zazwyczaj około 2 punktów procentowych.
Próg ważności dla referendum dotyczącego prezydenta wynosił około 27 procent, a dla rady miasta - 30,6 procent. Oficjalne wyniki mają zostać ogłoszone w poniedziałek rano przez Delegaturę Krajowego Biura Wyborczego w Krakowie.
Wyniki exit poll skomentował wieczorem współinicjator referendum Jan Hoffman. Podkreślił, że inicjatorzy referendum "wierzyli, że robią coś dobrego dla Krakowa, wierzyli, że może się okazać, że się uda".
Nie chcieliśmy walczyć z partiami politycznymi, nie chcieliśmy się wpisywać w ogólnopolskie spory polityczne, chcieliśmy naprawić Kraków, chcieliśmy rozpocząć tę ścieżkę sanacji. To się dzisiaj udało nam podwójnie, bo z całą pewnością możemy powiedzieć, że 24 maja zakończyliśmy tę niezbyt udaną prezydenturę i najprawdopodobniej przerwaliśmy też chyba najgorszą w historii kadencję Rady Miasta Krakowa - powiedział współinicjator referendum.
Według niego przyspieszone wybory odbędą się w Krakowie prawdopodobnie 23 sierpnia; do tego czasu miastem będzie zarządzał komisarz wskazany przez premiera Donalda Tuska.
Hoffman zaapelował, by w dniu wyborów Krakowianie udali się do urn, aby "mądrze wybrać; żeby ten błąd, który zdarzył się w 2024 roku, już nigdy się nie powtórzył, żeby Kraków zmierzał w dobrym kierunku".
Ze swej strony pragnę głęboko zaapelować do premiera Donalda Tuska, który wskaże komisarza do czasu wyborów. Jest ważne, żeby ten komisarz został uczulony na to, co ważne dla Krakowa, żebyśmy nie zmarnowali tych trzech miesięcy, bo przez te trzy miesiące można ograniczyć tę fatalną Strefę Czystego Transportu, można zlecić porządny audyt i zacząć naprawiać finanse miasta - wyliczał współinicjator referendum. Jego zdaniem komisarz powinien zlikwidować też departamenty powołane przez prezydenta Miszalskiego w magistracie "jako przejaw marnowania pieniędzy publicznych i błędnych wydatków".
To nie chodzi o to, żeby "iksa" zastąpić "igrekiem", chodzi o to, żeby Kraków zaczynać naprawiać. My wszyscy jesteśmy tylko lokalnymi patriotami i bardzo nam na tym zależy, żeby za pierwszym krokiem poszły dalsze dobre, mądre decyzje i zmiana na lepsze - zapewnił Hoffman.
Zwracając się do zwolenników Aleksandra Miszalskiego, powiedział: To naprawdę nie było przeciw żadnej partii politycznej, przeciwko waszym poglądom, to była zmiana, której się domagaliśmy po to i tylko po to, żeby Kraków był dobrze zarządzany i Kraków będzie dobrze zarządzany.
Jeden z inicjatorów referendum Wojciech Jakubowski podkreślił, że inicjatorzy w kampanii wyborczej "będą patrzyć na ręce tym, którzy będą wybierać kandydatów". Dotrzymamy słowa, nie poprzemy na pewno kandydata, który będzie chciał zwalniać kompetentnych urzędników - zadeklarował.
Kraków powiedział dość tej tragicznej prezydenturze i tej tragicznej Radzie Miasta Krakowa. To jest bardzo ważna nauczka na przyszłość - dodał.
Przedstawiciel komitetu zaapelował do mieszkańców o tłumne głosowanie w sierpniu. Nie ma znaczenia, czy prezydent będzie z tej czy innej partii. Lepiej, żeby był apartyjny, ale jeżeli będzie z jakiejś partii, to nie ważne z której, tylko żeby był mądry - mówił Jakubowski.
Współinicjator krakowskiego referendum podziękował Donaldowi Tuskowi, że "nie wtrącał się i pozwolił Krakowianom podjąć decyzję najlepszą dla nich".
Referendum ws. odwołania Miszalskiego oraz Rady Miasta Krakowa zostało zainicjowane przez grupę obywateli, oficjalnie odcinających się od polityki. Ich pomysł wsparli politycy opozycji, w tym PiS, Konfederacja, a także środowisko radnego i byłego posła PO Łukasza Gibały - głównego rywala Miszalskiego w wyborach na prezydenta w 2024 r. Twarzą komitetu referendalnego stał się przewodniczący rady dzielnicy Stare Miasto Jan Hoffman.
Przeciwnicy zarzucają Miszalskiemu m.in. zadłużenie miasta, kolesiostwo, niespełnienie wyborczych obietnic, sprawowanie urzędu w sposób niegodny. Nie podobają się im również sposób wprowadzenia i zasady Strefy Czystego Transportu (SCT), podwyżki cen biletów, wydłużenie godzin płatnego parkowania.


