Jerzy Engel powiedział w Rozmowie o 7.00 w Radiu RMF24, że mamy większe gwiazdy i lepszą drużynę niż Szwecja. "To my jesteśmy faworytem. To nas muszą się bać, a nie odwrotnie" - podkreślił były selekcjoner reprezentacji Polski.
Polska po trudnym meczu pokonała w Warszawie Albanię 2:1 i zagra we wtorek ze Szwecją w finale baraży o awans do piłkarskich mistrzostw świata. Taki mecz rozgrywa się na sucho dużo wcześniej. Selekcjoner i jego sztab są na pewno już dobrze przygotowani. Ukrainę i Szwecję rozpracowali na czynniki pierwsze - powiedział Jerzy Engel.
Jesteśmy drużyną, która jest lepiej przygotowana. Sądzę, że damy sobie radę ze Szwedami - podkreślił Engel. Viktor Gyökeres już się wystrzelał. Wystarczy - dodał, nawiązując do trzech goli szwedzkiej gwiazdy w meczu z Ukrainą.
Jesteśmy przygotowani do tego meczu. Trzeba przekonać piłkarzy, że jesteśmy faworytem - zaznaczył były selekcjoner. Tych meczów nie rozgrywa się teraz te kilka dni przed samym meczem. To wszystko na sucho rozgrywa się w tych miesiącach wolnych, kiedy wiadomo już z góry, z kim będziemy grać - powiedział.
Były selekcjoner zaznaczył, że baraże to trudne mecze. To nie jest tak łatwo grać mecz, który musi się wygrać, bo wszystko się kończy. Już nie ma odwrotu, już nie ma tej możliwości ewentualnej dogrywki. Nie ma możliwości skorygowania błędów w kolejnym meczu. Presja na zawodnikach jest większa - przyznał. Kilku grało słabiej, szczególnie w obronie, ale w ataku było super - powiedział.
Komentując wczorajszy mecz z Albanią, wyraził podziw dla Piotra Zielińskiego za przepięknego gola. Uderzenie było fantastyczne - ocenił trener.
Zaznaczył, że pierwsze 15 minut był bardzo dobre. Wydawało się, że za chwilę zmieciemy przeciwnika - powiedział Engel. Ale mecz się wyrównał, Albańczycy doprowadzili do prowadzenia i wtedy zaczęło się niedobrze - dodał.
Całe szczęście jest przerwa. Po przerwie wyszedł inny zespól, świetnie zmotywowany, który potrafił odwrócić losy meczu z zero jeden na dwa jeden - podkreślił były selekcjoner.
Engel chwalił bramkarza Kamila Grabarę. Przyznał, że jego gra zdecydowała o wygranej naszej drużyny. Wygrał kluczowym moment w grze jeden na jeden i to było najważniejsze - powiedział o fantastycznej interwencji naszego bramkarza.
W takim meczu nie gra się dużo z bramkarzem i nie gra się do tyłu. Tego nie lubimy. Raczej gramy do przodu, żeby dać szanse napastnikom - wyjaśnił Engel i dodał, że Grabara wypracował sobie miejsce w kadrze. Trudno sobie wyobrazić, żeby po takiej interwencji zaszła zmiana w bramce. Grabara jest w tej chwili po Skorupskim numerem jeden w bramce - powiedział.
Były selekcjoner wypowiedział się także na temat Oskara Pietuszewskiego. On gra swoje. Wiemy, że Robert Lewandowski w trudnych momentach da nam bramkę, Piotr Zieliński stanie na wysokości zadania i wiemy, że Pietuszewski będzie znakomicie dryblował i da energię zespołowi - powiedział Engel.
Dobre słowa skierował także pod adresem Filipa Rózgi. Przyznał, że zaskoczył go młody zawodnik. Pasował do koncepcji Jana Urbana. Gdyby miał większe wsparcie Casha to grałby jeszcze lepiej - stwierdził.
Kto zawiódł? Futbol to gra błędów. Kto zrobi mniej ten wygrywa. Jan Bednarek zrobił kolosalny błąd i gdyby wynik był inny, to byśmy mówili, że ten błąd zaważył na wszystkim - powiedział Engel.


