"Nie ma takich sygnałów, aby straszyć Polaków i mówić, że już za kilka tygodni, miesięcy dojdzie do eskalacji. To jest znak zapytania, dlaczego premier straszy Polaków" – powiedział w Porannej rozmowie w RMF FM Marcin Przydacz, komentując słowa premiera Tuska, że wojna może nam grozić już w najbliższym czasie. Szef Biura Polityki Międzynarodowej Prezydenta RP przyznał, że Kancelaria Prezydenta RP skierowała prośbę o udostępnienie raportów w tej sprawie.
Wystąpiliśmy do strony rządowej z wnioskiem o przekazanie panu prezydentowi pełnych raportów w tym (bezpieczeństwa - przyp. RMF FM) zakresie. Albo jest tak, że premier, wiedząc, że za chwilkę będzie wojna, ukrywa wiedzę o raportach, o konkretach, które ma w dyspozycji przed zwierzchnikiem sił zbrojnych, albo premier jest niepoważnym człowiekiem i straszy Polaków - ocenił Przydacz.
Zaznaczył, że na razie Kancelaria Prezydenta RP nie otrzymała żadnych raportów w tej sprawie. Są tylko jakieś śmieszne odpowiedzi ze strony rządowej - zaznaczył.
Jeśli premier uważa, że za kilka miesięcy ma być wojna, to dlaczego sam mówi, że nie chce żołnierzy amerykańskich - mówił Przydacz, odwołując się do wypowiedzi Donalda Tuska. Jak państwo pamiętacie, pojawiały się w przestrzeni publicznej zapowiedzi czy też groźby wycofania wojsk amerykańskich z Niemiec, z Włoch, z Hiszpanii. Chyba nie powinniśmy, jako państwo podbierać (...) Ja nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania współpracy na poziomie europejskim - mówił na pokładzie samolotu powrotnego z Armenii premier.


