Szef Pentagonu Pete Hegseth zapewnił we wtorek, że zawieszenie broni między USA a Iranem obowiązuje - mimo napięć w rejonie Zatoki Perskiej. Podkreślił też, że Waszyngton "nie szuka konfliktu", a ostatnie działania amerykańskich sił w ramach "Projektu Wolność" mają charakter wyłącznie defensywny.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Wypowiedzi członka amerykańskiej administracji cytuje m.in. Reuters.
Według Hegsetha operacja "Projekt Wolność" uruchomiona przez prezydenta Donald Trump jest z natury defensywna i tymczasowa. Jej głównym celem jest ochrona statków handlowych przed - jak zaznaczono - agresywnymi działaniami Iranu w rejonie cieśniny Ormuz.
Hegseth stwierdził, że amerykańskie wojska nie muszą wkraczać na irańskie wody ani w przestrzeń powietrzną. Bronimy się zdecydowanie, ale nie dążymy do eskalacji - podkreślił.
Zagroził jednak, że w przypadku irańskiego ataku na "wojska USA lub niewinne statki handlowe" Amerykanie odpowiedzą z "niszczycielską siłą".
Sytuacja w regionie pozostaje napięta. We wtorek w Zatoce doszło do wymiany ognia między siłami USA i Iranu. Teheran - według strony amerykańskiej - nie kontroluje cieśniny, mimo wcześniejszych działań ograniczających ruch w tym kluczowym szlaku transportowym.
Pete Hegseth wezwał Iran do ostrożności, podkreślając, że ewentualna eskalacja mogłaby zostać uznana za naruszenie zawieszenia broni.
Występujący obok niego przewodniczący Kolegium Połączonych Szefów Sztabów gen. Dan Caine ocenił, że dotychczasowe ataki Iranu były "poniżej progu" wznowienia poważnych operacji bojowych (mowa o dziewięciokrotnym ostrzelaniu statków, przejęciu dwóch i dziesięciokrotnych atakach na siły USA).
Wojskowy powiedział, że kwestia tego, co stanowi pogwałcenie zawieszenia broni, jest polityczna i nie należy do niego.
Określił też irańskie ataki rakietowe oraz dronowe na statki i port w Zjednoczonych Emiratach Arabskich za "niewielki ogień zaczepny" i ocenił, że "Iran chwyta się brzytwy".


