Napięcie polityczne, protesty przed stadionem i głośne gwizdy podczas hymnu towarzyszyły meczowi Iranu z Nową Zelandią na piłkarskich mistrzostwach świata w USA. Choć drużyna z Oceanii skazywana była na pożarcie, postawiła faworytom niezwykle twarde warunki. Ostatecznie spotkanie w grupie G zakończyło się niespodziewanym remisem 2:2, a ozdobą meczu był historyczny wyczyn 36-letniego Irańczyka.
- Chcesz być na bieżąco? Informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.
Meczowi w Kalifornii towarzyszyły spore napięcia polityczne i obawy o bezpieczeństwo. Iran przez kilka miesięcy był w konflikcie zbrojnym z gospodarzem meczu USA po tym, jak amerykańsko-izraelskie siły powietrzne rozpoczęły w lutym naloty. W niedzielę ogłoszono memorandum o porozumieniu w sprawie natychmiastowego zakończenia wojny na Bliskim Wschodzie na wszystkich frontach, w tym w Libanie.
Ostatecznie drużyna Iranu zamieszkała na czas mistrzostw w meksykańskiej Tijuanie zamiast pierwotnej bazy w Tucson w Arizonie i w niedzielę, w dniu 80. urodzin prezydenta Donaldaa Trumpa, przybyła do Los Angeles. Przylot nastąpił wczesnym popołudniem, tuż przed ogłoszeniem memorandum.
Przed rozpoczęciem spotkania pod stadionem odbył się protest z udziałem kilkuset osób, głównie irańskich mieszkańców Los Angeles. W wypowiedziach dla Reutersa jego uczestnicy nie ukrywali, że są rozdarci pomiędzy ekscytacją wielką imprezą sportową, złością na rząd Iranu za krwawe tłumienie styczniowych manifestacji i niechęcią do amerykańskich władz.
Prezentowano antyrządowe transparenty. Niektórzy kibice zapowiedzieli, że nie pójdą na trybuny, bo to ich zdaniem byłby wyraz wsparcia dla irańskich władz. Inni apelowali o oddzielenie polityki od sportu i wspólne wspieranie drużyny narodowej.
Gdy wybrzmiały hymny, temu irańskiemu towarzyszyły głośne gwizdy z trybun.
Sportowo widowisko zaczęło się od niespodzianki - w siódmej minucie po zgraniu piłki przez gwiazdę Nottingham Forest Chrisa Wooda do siatki trafił Elijah Just i to zajmujący 85. miejsce w rankingu FIFA zespół z Oceanii objął prowadzenie.
Z czasem jednak 20. na świecie Iran zaczął dochodzić do głosu. W 23. minucie Nowozelandczyków po strzale Mehdiego Taremiego uratował jeszcze słupek, ale w 32. do wyrównania doprowadził Ramin Rezaeian. Wówczas na trybunach rozległa się wrzawa.
"Wielu zwracało uwagę, że 'Team Melli' nie reprezentuje irańskiego narodu, tylko jest symbolem poparcia dla reżimu. Ale po wyrównaniu skakanie, skandowanie i głośne okrzyki zjednoczyły irańską społeczność" - relacjonowała agencja ANSA.
W wieku 36 lat i 86 dni Rezaeian został najstarszym przedstawicielem strefy azjatyckiej z golem w mundialu. Absolutny rekord MŚ należy do Kameruńczyka Rogera Milli - 42 lata i 39 dni.
W doliczonym czasie pierwszej połowy Iran cieszył się z drugiego gola, szybko jednak anulowanego z powodu pozycji spalonej strzelca Alego Nematiego. Wydawało się, że faworyci coraz bardziej się rozpędzają, ale w 54. minucie znów Just wymienił piłkę z Woodem i wykończył akcję, przywracając prowadzenie Nowej Zelandii.
Tym razem utrzymało się ono jeszcze krócej - w 64. Rezaeian dośrodkował w pole karne, a niepilnowany Mohammad Mohebbi skutecznie główkował i znów był remis. Taki wynik utrzymał się też do końcowego gwizdka sędziego.
Iran to szósty reprezentant azjatyckiej konfederacji AFC, który wystąpił w tym mundialu, i szósty niepokonany. Wcześniej swoje mecze wygrały lub remisowały ekipy Korei Południowej, Japonii, Australii, Kataru i Arabii Saudyjskiej.
Z kolei Nowa Zelandia zremisowała swój czwarty z rzędu mecz mistrzostw świata. Wcześniejsze trzy przegrała.
Kolejne spotkania tej grupy odbędą się w niedzielę. Wówczas Belgia zagra z Iranem, a Nowa Zelandia z Egiptem.


